To była prawdziwa re-definicja hokeja halowego w gnieźnieńskim wydaniu. Finały w hali im. M. Łopatki rzuciły nowe światło na widowiskowość i potencjał tej dyscypliny w Polsce. Gnieźnieńscy organizatorzy nasłuchali się tylu pochwał i to z każdej możliwej strony.
Prawdopodobnie nie było jednej osoby, która nie byłaby pod wrażeniem tego, co zobaczyła w niedzielne popołudnie w hali przy Sportowej. Gniezno zorganizowało takie finały, po których pozytywny szum pozostanie być może, aż do sezonu na otwartych boiskach. Było tu wszystko – dobry poziom sportowy, atmosfera na trybunach, tłumy kibiców, było wszystko to, czego polski hokej jeszcze nigdy nie zobaczył w tej odmianie. – Nie byłam jeszcze na takiej imprezie, a widziałam już mnóstwo finałów na żywo – mówiła nam jeszcze w trakcie ceremonii wręczenia medali dziennikarka TVP3 Poznań, Beata Oryl Stroińska. W podobnym tonie wypowiadali się inni, którzy w hokeju widzieli już niejedną dużą imprezę.

– Gdyby te finały były markowane przez Bundesligę, nie różniłoby się to niczym. Powiem nawet, że to wyglądało lepiej, niż niejedno spotkanie najlepszej ligi świata – usłyszeliśmy. To wszystko czuli jednak przede wszystkim na swoich plecach zawodnicy, którzy zgodnie podkreślali, że w takiej atmosferze byli w stanie dać z siebie 110% zaangażowania. – Zagrałem już sześć, siedem finałów, nawet nie liczę, ale tutaj było fantastycznie. 1500 kibiców na trybunach zrobiło wspaniałą atmosferę i wszystkim z Poznania, Gąsawy i Rogowa należą się wielkie brawa. Nasza dyscyplina potrzebuje takich imprez – dodał Mikołaj Gumny z Warty Poznań. I pewnie tych peanów byłyby jeszcze dziesiątki, gdyby tylko był czas, żeby z wszystkim porozmawiać. Warto jednak dodać, że to wydarzenie do Gniezna „zlądowało” w ostatniej chwili.
Imprezę już dużo wcześniej planowano w zupełnie innym miejscu i dopiero w ostatniej chwili, zmieniono lokalizację na Gniezno. Na szczęście. Gniezno okazało się strzałem w „10” pod wieloma względami. Nie chodzi już nawet o logistyczne położenie, które idealnie pasowało zainteresowanym, ale o gabaryty samego obiektu. Hala im. Łopatki po raz pierwszy gościła pod dachem imprezę hokejową i pomimo wielu obaw o ciężkie piłki i możliwość narobienia szkód np. w szklanych balustradach, czy zniszczeniu nawierzchni przez kije, skończyło się na strachu. Obiekt okazał się wymarzonym adresem do takiej imprezy z uwagi na swoje gabaryty i anturaż, a całość dopełnili kibice. Hokejowa centrala już dziś powinna zrobić to, co w piłce ręcznej Europejska Federacja. Na gospodarza Final4 Ligi Mistrzów mężczyzn wybierana jest już od 16 lat Lanxess Arena w Kolonii. Atmosfera tam jest tak wyjątkowa, że przedłużono kolejną umowę do 2029 roku.












0 komentarzy