Sezon w Krajowej Lidze Żużlowej powoli dobiega do półmetka i jedno chyba już wiemy. Musiałby zdarzyć się splot fatalnych okoliczności, by w finale spotkały się inne drużyny niż Gniezno i Gdańsk.
W sporcie wszystko jest możliwe i to powiedzenie, jest aktualne zawsze i wszędzie. Szczególnie w żużlu, co aktualnie obserwujemy, dobry wynik jest często wypadkową braku kontuzji w składach. Ten rok jawi się w Polsce już jako wyjątkowo pechowy, więc tym bardziej nie powinniśmy kreślić scenariuszy, a jednak spróbujmy.
W KLŻ mamy aktualnie sytuację wyraźnie spolaryzowaną – dwóch faworytów i cała reszta za nimi. Wybrzeże i Ultrapur Omega odstają od reszty stawki i na tym etapie, pewnie zmierzają do play-offów. Za nimi nie ma na horyzoncie nikogo, kto aspirowałby do tego, by wysłać jasny sygnał do jazdy w finale. Każdy inny scenariusz niż finał tego duetu, byłby ogromną sensacją, słyszymy.
– To jest oczywiście sport, ale nie widzę w tym roku innej opcji, niż finał Gniezno – Gdańsk – mówi Lech Kędziora, szkoleniowiec tych drugich. – Te dwa zespoły nadają ton rozgrywkom, ale powiedzmy szczerze, że znów runda zasadnicza jest tylko przetarciem i liczyć się będzie tylko finałowy dwumecz. Wygra na pewno ktoś z tej dwójki, a kto? Ten kto dojedzie do końca sezonu w pełnym składzie, tak to widzę – kończy były szkoleniowiec Startu.












0 komentarzy