Norbert Krakowiak jest kolejnym żywym przykładem na to, że żużlowcy są „ulepieni z innej gliny”. Mimo, że powinien się leczyć, wie że zespół teraz bardzo go potrzebuje.
Jest w końcu dobra informacja, po ostatniej serii fatalnych newsów. Do jazdy jakimś cudem wraca Adam Ellis, którego obrażenia po ostatnim upadku okazały się mniej poważne, w meczu z Krakowem pojedzie także Norbert Krakowiak. Choć nie jest jeszcze w 100% zdrowym, będzie do dyspozycji sztabu czerwono-czarnych.
Zawodnik zdradził nam, że „normalny” człowiek, z tak poważnym urazem dwóch palców (złamanie i zerwanie więzadła), nie byłby w stanie normalnie funkcjonować, a co dopiero ścigać się na motorze.
– Sześć tygodni, tyle powinienem być poza sportem – zdradził nam. – Przed meczem z Lokomotivem przejechałem trzy okrążenia toru i nie wiedziałem jak w ogóle będzie. Okazało się, że jest nie najlepiej. Po trzecim „kółku” ta ręka po prostu boli, bo drgania maszyny żużlowej są ogromne. Jak mówi przysłowie – czas leczy rany – i myślę, że będzie teraz lepiej, bo w niedzielę nie byłem w stanie pojechać pięciu biegów. Jest to lewa ręka, operuje sprzęgłem, więc jest tak samo ważna na żużlu – zakończył zawodnik z Gniezna.
Przypomnijmy, mecz Ultrapur Omegi z Krakowem w najbliższą niedzielę o 17.00.












0 komentarzy