Niesamowite emocje zafundowały dziś przy Sportowej zespoły z Gniezna i Lubina. MKS mógł śmiało ten mecz wygrać, zadecydowały detale.
Przed meczem można było mieć nadzieję, że to jest ten moment, w którym „Pszczoły” pierwszy raz w historii pokąsają utytułowane Zagłębie. „Miedziowe” nie zaczęły tego sezonu dobrze, przegrały z Lublinem, Kobierzycami, wyraźnie coś zacięło się w tej machinie wygrywającej do tej pory na zawołanie. Na nadziejach początkowo się szybko skończyło, te wróciły dopiero na kwadrans przed końcem.
Gospodynie nie weszły dobrze w ten mecz, co było głównie zasługą Barbary Zimy między słupkami Zagłębia. Goalkeeperka weszła w mecz fantastycznie, broniła jak w transie, przez co zaczęło się od 0-3. MKS mimo to grał bez respektu dla mistrzyń kraju, oddawał rzuty z niezłych pozycji mimo solidnej obrony rywalek, ale Zima zdążyla wybronić dodatkowo dwa rzuty karne i przewaga rywalek nie zmniejszała się. Do 30. minuty dalej mieliśmy trzy gole straty i gdyby nie coraz częstsze straty miejscowych, mielibyśmy już w tym fragmencie wynik wokół remisu. Zagłębie niestety rozkręciło się przed przerwą, miało w pewnym momencie już siedem bramek przewagi, ostatecznie skończyło się na 9-14.
Druga część zaczęła się obiecująco, MKS zniwelował po kilku minutach stratę do trzech trafień, co z tego, jak po chwili zaczął rozdawać „prezenty” rywalkom i znów zrobiło się 14-20. Rollercoaster emocji trwał w najlepsze, bo teraz to Zagłębie stanęło i hala eksplodowała przy wyniku 18-20. Czas wzięty przez Bożenę Karkut niewiele dał, bo po chwili łapiemy kontakt i jest 19-20 na kwadrans przed końcem. Kluczowy moment?
Wydawało się długo, że tak będzie. Gnieźnianki długo trzymały kontakt, arsenał swój wyczerpały na pięć minut przed końcem, gdy Zagłębie ponownie odskoczyło na pięć bramek i było niemal pewne, że ym razem nie wystarczy czasu na odrobienie strat. Tak było. MKS przegrał i można czuć niedosyt, bo zabrakło naprawdę niewiele. Trochę sprytu, trochę szczęścia i trochę umiejętności. To było Zagłębie do pokonania, ale trzeba było przynajmniej ograniczyć straty.
Enea MKS Gniezno – KGHM Zagłębie Lubin 25-29












0 komentarzy