Mimo, że od meczu z Kobierzycami minęło już trochę czasu, chcielibyśmy wrócić do tych wydarzeń, za sprawą ważnych słów słowackiego trenera. Peter Kostka doszedł już do siebie po fatalnej porażce i nie wyobraża sobie powtórki tamtych wydarzeń.
Mecz z Kobierzycami był jednym z najgorszych w całej historii MKS-u w Superlidze, a na pewno najgorszym dla Petera Kostki. Po meczu wyglądał jakby otrzymał ringowy knockdown, więc słowacki trener długo nie mógł się pozbierać po wysokiej porażce. Już na gorąco przyznał, że było to dla niego traumatyczne doświadczenie, którego nie chce już więcej przeżywać. Zespół „Pszczół” rozsypał się na jego oczach, a on nie miał na to żadnej recepty. Jak jest dziś?
– Byłem w takich emocjach, że musiałbym wtedy dobrze dobierać słowa, bo powiedziałbym za dużo. Byłem totalnie rozbity i na pewno nie jest to coś, co chciałem kiedykolwiek zobaczyć tutaj. Nie ma tutaj żadnego usprawiedliwienia, żadnego tłumaczenia się, bo jest to nie fair na pewno w stosunku do tych świetnych kibiców. Wyglądaliśmy na kompletnie rozbitych, ale też nasz „mental” nie istniał na żadnym poziomie. Nie mieliśmy mentalności zwycięzcy, więc nie mogliśmy tego wygrać i dlatego ten zespół czasem gra wybitne mecze z potentatem, a później dwa słabsze ze słabszymi rywalami. Miałem taki mętlik w głowie, że naprawdę nie wiedziałem co powiedzieć? Nie możesz przejść koło meczu, zgubić gdzieś instynkt „zabójcy”, bo to się nie uda. To jest nieakceptowalne dla mnie, bo zaangażowanie to podstawa i jak już wspomniałem, należy się to także tym wybitnym kibicom. Musimy być dla nich najlepszą wersją. To się nie może powtórzyć, na razie tyle mogę obiecać – zakończył Słowak.











0 komentarzy