Piłka nożna

Mieszko - Piaski 3-1 
Konin - Mieszko 2-2
Mieszko - Śrem 2-0

Żużel

Start - Kolejarz 60-30
Polonia - Start - 53-37
Start - Polonia 45-45

Koszykówka

Władysławowo - MKK 63-82
MKK - Sopot 81-79
MKK - Tarnowo P. 87-92

Piłka ręczna

Strzałkowo - Szczypiorniak 35-33
Środa - Szczypiorniak 25-28 
MKS - Kobierzyce 28-20

Futsal

Futbalo - KS 2-2
KS - Red Devils 2-2
Białystok - KS 10-3

„Prawie nas nie było”. Start był na skraju bankructwa

Zespół tarnowskiej Unii jest ostatnią niewiadomą w zestawieniu Krajowej Ligi Żużlowej na ten sezon. Działacze tego klubu ciągle walczą, by utrzymać go na powierzchni, w podobnej sytuacji był jeszcze niedawno Start Gniezno. Dziś po raz pierwszy napiszemy, jak blisko było wykreślenia z żużlowej mapy Polski czerwono-czarnych.

Start Gniezno wyczekuje już nowego sezonu mając w garści licencję nadzorowaną. Działacze klubu z Wrzesińskiej wykonali tytaniczną robotę, by „wyczyścić” zaległości głównie w stosunku do zawodników, co jeszcze w listopadzie wcale nie było takie oczywiste. Dług był tak duży, że w pewnej chwili groźba wywieszenia białej flagi była opcją bardzo realną. W jaki sposób tercetowi: Radosław Majewski, Tomasz Adamski i Paweł Siwiński udało się zażegnać czarny scenariusz, powiedział nam w specjalnym wywiadzie właśnie Tomasz Adamski.

Hubert Maciejewski/SportoweGniezno.pl: Dziś rozmawiamy już w spokojnej atmosferze, choć gdybyśmy spotkali się kilka tygodni wcześniej, byłoby o to ciężko. Zakładam, że nie miał Pan spokojnego snu w końcówce starego roku?

Tomasz Adamski/Start Gniezno: No nie miałem dobrego snu, to się zgadza (śmiech). To był bardzo stresujący okres, bardzo wiele rozmów, spotkań, nie da się tego opisać nawet. Prowadzenie klubu żużlowego nie różni się niczym, od prowadzenia własnego biznesu, gdzie jest dużo różnych problemów, wątków, uwarunkowań. Liczy się jednak efekt końcowy i mamy go. Myślę, że to jest w jakimś sensie sukces

Nie jest Pan osobą nową w Starcie, czy nie jest jednak tak, że dopiero to doświadczenie, dało Panu pełny obraz funkcjonowania w obszarze czarnego sportu? Czy walcząc o uratowanie klubu, możemy mówić o swoistym zderzeniu się z realiami w Pańskim wydaniu?

Trochę tak. Ja się do tego dosyć długo przygotowywałem, bo jestem tutaj czwarty rok, ale tak mocno jeszcze zaangażowany nie byłem. To na pewno był dla mnie swego rodzaju „chrzest” i moment przełomowy. No nie było łatwo, nie będę tutaj koloryzował

Przejdżmy od razu do konkretów, które na pewno kibiców najbardziej interesują. Jak ciężko było „wyczyścić’ długi i uciąć przynajmniej na tym etapie, finansowy łańcuch?

Bardzo ciężko. Prawie nas nie było. Wizja upadku klubu na jesieni była bardzo realna i dziś możemy o tym powiedzieć. Trzeba więc podziękować wielu ludziom: sponsorom i partnerom klubu, którzy pomogli domknąć ten trudny temat. Podziękowania należą się też zawodnikom, którzy w większości rozumieli sytuację i wierzyli w nas. Czekali na pieniądze i to co obiecaliśmy, zrealizowaliśmy

Nie wszyscy w was wierzyli. Byli i tacy, którzy pisali do Głównej Komisji Sportu Żużlowego

Tak było, ale ja ich rozumiem. Oni prowadzą własny biznes, każdy jest na własnym rachunku i ponosi koszty działaności. Są też odpowiedzialni za ludzi, czyli swoje zespoły, które pracują na nich w sezonie. My w zakładanym okresie się nie wywiązaliśmy z tego co ustaliliśmy i po ludzku im się nie dziwię. Byliśmy jednak z każdym w kontakcie i zrozumieli, że jest tylko jedno wyjście na którym wszyscy zyskają. To, że nadal nam wierzą, świadczy jeden fakt: oni znów z nami zostali

Mnóstwo nieprzyjemnych komentarzy spadło na głowę Pawła Siwińskiego, po zakończeniu minionego sezonu. Chciałbym zapytać, czy słusznie? Wiem, że pomimo tego wszystkiego, pomimo rezygnacji z funkcji prezesa, dalej wam pomaga i wiem, że bez jego pomocy tej finansowej układanki mogliście nie skończyć 

Tak jest. Paweł i jego firma nie odcięli się od żużla, a mógł to zrobić w pięć sekund. Gdyby nie on i jego zaangażowanie nie tylko finansowe, ale i czasowe, nas by nie było może i wcześniej. Bardzo dziękuję mu za wytrwałość, bo wiemy, że firma Ultrapur zostaje z nami i za to należy mu się szacunek. Bywa w klubie, rozmawiamy, cieszę się z takiego rozwoju sytuacji

Zwykło się mówić, że papier wszystko przyjmie, w tym przypadku był to internet. Siwiński był wyszydzany na każdym forum, innym celem był wcześniej Radek Majewski. Kibice wywiesili nawet transparent na bramie wjazdowej „Majewski Won”

Z perspektywy kibica to wygląda zupełnie inaczej, niż jest tutaj w środku w klubie. To jest trudna, wielowątkowa praca, obarczona wieloma ryzykami i nagonką z różnych stron. Tylko osoby o silnej psychice mogą wytrzymać taką spiralę hejtu. Z Radkiem podobnie było. To jest osoba bardzo zaangażowana i oddana klubowi do wieczora. Nikt nie ma pojęcia, że bez tych dwóch osób, możemy zamykać ten klub. Nie ma orszaku chętnych, którzy by chcieli chwycić za ster i prowadzić. Pisać za to każdy potrafi

Wspomnieliśmy o byłym już prezesie przed chwilą, a co z nowym? Będzie ktoś w miejsce Pawła Siwińskiego?

Planem nadrzędnym jest wystawienie drużyny ligowej jako spółki akcyjnej. Ja jestem prezesem spółki, a znaczenie stowarzyszenia ma być marginalne, ono ma zajmować się głównie szkoleniem młodzieży. Prezesa zatem nie będzie potrzebować, bo każdy z członków zarządu ma prawo reprezentować stowarzyszenie wśród podmiotów trzecich

O spółce ostatnio sporo się mówi, a co jeśli znów w lidze pojedziemy jako stowarzyszenie?

Nie wiem co musi się stać, abyśmy nie zgłosili spółki do ligi. Szanse widzę rzędu 90%, więc ten plan jest realny

Kto jest w tej chwili głównym akcjonariuszem i ile akcji jest ciągle w zasobie Startu?

Generalnie do sprzedaży zostało nam około 30% akcji. Właścicielem tych akcji jest Stowarzyszenie. A kto będzie lub jest? Na razie nie chciałbym o tym oficjalnie mówić, za chwilę będzie to można sobie sprawdzić. Nie jestem upoważniony do takich oświadczeń

Co Pana usatysfakcjonuje na koniec kolejnego sezonu? O awans nie jedziemy, to już wiemy, a jeżeli się „przytrafi”, to nikt nie będzie rezygnował z tej szansy

Na pewno sytuacji, w której w październiku usiądziemy i powiemy sobie wspólnie: nie mamy długów po sezonie. To jest priorytet. Odkąd tu jestem dług jest rolowany i problem notorycznie powraca

Dziękuję za rozmowę

09 stycznia 2026 | 20:29

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *