Piłka nożna

Obra - Mieszko 0-3
Mieszko - .......
Mieszko - .......

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

MKK - Polonia 58-84
Polonia - MKK 89-68
Astoria - MKK 95-98

Piłka ręczna

MKS - Varsovia 39-27
MKS - Ruch 22-21
SPR - MKS 22-31

Futsal

KS - Bojano 3-3
Futbalo - KS 6-1
KS - Futsal 3-3

Pogoń bez happy endu. Mieszko odpadł z HPP

Nieudane wejście w nowy rok zaliczyli piłkarze halowi MKS-u Mieszko Gniezno. W niedzielę futsaliści z naszego miasta przegrali na wyjeździe z drugoligowym KKF-em Automobile Torino Konin 7:5 (1:0), tym samym kończąc swoją przygodę z rozgrywkami Halowego Pucharu Polski w sezonie 2017/18.

Podopieczni Adama Heliasza nie zdołali zrealizować celu na pucharowy pojedynek z koninianami. Wejście w mecz mieli dobre, ale nie zaprocentowało to szybkim zdobyciem bramki. Z biegiem czasu rozkręcali się gospodarze, ale jedną z najgroźniejszych sytuacji w trakcie pierwszych pięciu minut wykreowali futsaliści MKS-u Mieszko Gniezno. Mowa o ataku, po którym soczyście przymierzył Szymon Ignaczak. Piłka odbiła się od słupka i bramkarza gospodarzy, ale niestety nie zmierzyła do siatki. Poźniej zaczęła się interesująca wymiana ciosów. Były fragmenty lepszej gry miejscowych, ale były też momenty, w których przeważali „Mieszkowcy”. Niestety, w trzynastej minucie spotkania to zawodnik KKF-u otworzył wynik spotkania. Jako pierwszy na listę strzelców wpisał się Artur Brzuśkiewicz.

Kilka chwil później gnieźnianie zanotowali piąte przewinienie. To oznaczało, że muszą uważać na kolejne przekroczenia wyznaczonych zasad. Jeśli przydarzyłby im się szósty faul akumulowany, to wówczas gospodarze egzekwowaliby przedłużony rzut karny. Na szczęście do tego nie doszło. Ostatnie minuty pierwszej połowy obfitowały w spore emocje. W 17. minucie Skibiszewski miał okazję do podwyższenia prowadzenia koninian, lecz wówczas przeszkodził mu Maciej Zięba. Kilka chwil później wyrównać mógł Kaźmierczak, ale nie zdołał trącić piłki podawanej przez Michała Ignaczaka. Na to zagrożenie błyskawicznie odpowiedzieli piłkarze halowi KKF-u. W 19. minucie soczyste huknięcie Łajdeckiego na rzut rożny sparował golkiper Mieszka. Premierowa odsłona niedzielnej konfrontacji zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem KKF Automobile Torino.

W drugiej połowie rozwiązał się worek z bramkami. Już w 21. minucie bardzo bliski wyrównania był Marcin Daszczuk, który ostemplował słupek bramki KKF-u. Po około 120 sekundach trafieniem popisał się Michał Ignaczak, tym samym wyrównując rezultat rywalizacji. Goście z pierwszej stolicy Polski poszli za ciosem. Koronkową akcję Mieszka precyzyjnym uderzeniem wykończył Alan Polus. Dzięki temu strzałowi podopieczni Adama Heliasza wysforowali się na prowadzenie 2:1. Niestety, przyjezdni nie cieszyli się z niego zbyt długo. Natychmiastowo zripostowali koninianie. Najpierw wyrównał Marcin Balalja, a następnie Ziębę pokonał Łukasz Łajdecki. Koninianie znów byli bliżsi awansu do 1/16 finału Pucharu Polski.

Kolejne minuty upływały pod znakiem wzmożonego ruchu w okolicach pola karnego KKF-u. W 29. minucie jeden z gnieźnian ostemplował słupek bramki Chmiela, a następnie golkiper koninian wybronił strzał Kaźmierczaka. Niestety, mimo usilnych starań Mieszka, kolejne trafienie powędrowało na konto miejscowych. W 32. minucie rewelacyjnym uderzeniem popisał się Łukasz Łajdecki. Zawodnik KKF-u odnotował gola po nieziemskim strzale z powietrza. Zięba nie miał w tej sytuacji zbyt wiele do powiedzenia. Po dwóch minutach, mimo okresu przewagi gnieźnian, następne trafienie wywalczyli gospodarze, a jego autorem został Mateusz Mroziński.

Pomimo trudnego położenia (5:2 dla KKF-u), gnieźnianie nie zamierzali się poddawać. W 36. minucie dość szczęśliwe trafienie wywalczył Mikołaj Bereźnicki. Piłka ledwo przekroczyła linię bramkową. Można rzec, że wówczas w końcu uśmiechnęło się szczęście do zawodników z Gniezna. Wcześniej los był łaskawszy dla przeciwników. Chociażby w odniesieniu do częstych słupków „Mieszkowców”. Na gola Bereźnickiego szybko odpowiedział jednak Przemysław Skibiszewski. Wykorzystał on fakt, że bramka przyjezdnych była pusta – pod koniec spotkania gnieźnianie zdecydowali się na grę z „lotnym bramkarzem”. Utrata kolejnego trafienia nie załamała podopiecznych Heliasza.

Mieszko kontynuował pogoń. Dwa kolejne gole powędrowały na konto zespołu z pierwszej stolicy Polski. Najpierw raz jeszcze trafił Bereźnicki, a po chwili piłkę w siatce umieścił Banasik. Na niespełna dwie minuty przed końcową syreną przyjezdni przegrywali już tylko 5:6. Wciąż tliła się zatem nadzieja, że zdołają doprowadzić do wyrównania i przedłużyć rywalizację o dogrywkę. Niestety, nie udało się tego osiągnąć. Na domiar złego równo z ostatnim gwizdkiem arbitrów piłkę w pustej bramce gnieźnian umieścił Łukasz Łajdecki, ustalając wynik rywalizacji na 7:5.

Triumf KKF-u z Mieszkiem to bez wątpienia niespodzianka. Warto jednak zauważyć, że gnieźnianie udali się do Konina bez kilku podstawowych graczy, między innymi Mariusza Sawickiego czy Marcina Gresera. Okazję do rehabilitacji za niepowodzenie w Pucharze Polski drużyna szkolona przez Adama Heliasza będzie miała już w przyszły weekend, kiedy to zmierzy się w hali przy ulicy Paczowskiego 4 z ekipą z Zielonej Góry.

1/32 finału Halowego Pucharu Polski (7.01.2018): KKF Automobile Torino Konin – MKS Mieszko Gniezno 7:5 (1:0)
Bramki: 13. Brzuśkiewicz, 26. Balalja, 28. Łajdecki, 32. Łajdecki, 34. Mroziński, 37. Skibiszewski, 40. Łajdecki – 23. M. Ignaczak, 25. Polus, 36. Bereźnicki, 38. Bereźnicki, 39. Banasik

Żółte Kartki: 33. Tylak (KKF) – 16. Daszczuk (GNO), 32. Sz. Ignaczak (GNO), 35. Kaźmierczak (GNO)

KKF Automobile Torino Konin: Jaskulski (Chmiel) – Łajdecki, Zaborski, Mroziński, Balalja – Brzuśkiewicz, Skibiszewski, Tylak, Markiewicz, Matuszak.

MKS Mieszko Gniezno: Zięba (Kasprzyk) – Daszczuk, Polus, Chełmikowski, Marcinkowski – Sz. Ignaczak, M. Ignaczak, Banasik, Kaźmierczak, Słowiński, Nawrocki, Bereźnicki.

Zdj. KKF Konin

07 stycznia 2018 | 18:38

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *