Piłka nożna

Obra - Mieszko 0-3
Mieszko - .......
Mieszko - .......

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

MKK - Polonia 58-84
Polonia - MKK 89-68
Astoria - MKK 95-98

Piłka ręczna

MKS - Varsovia 39-27
MKS - Ruch 22-21
SPR - MKS 22-31

Futsal

KS - Bojano 3-3
Futbalo - KS 6-1
KS - Futsal 3-3

Potężne emocje przy P4! Horror zakończony podziałem punktów!

Potężnych emocji (niestety, nie tylko stricte sportowych) doświadczyli wszyscy ci, którzy wybrali się na sobotni mecz I ligi futsalu grupy północnej MKS Mieszko Gniezno – Persa MOSiR AZS Uniwersytet Zielonogórski. Po zaciętej rywalizacji biało-niebiescy zremisowali z przyjezdnymi 6:6!

To był pojedynek, o którym można by napisać szalenie dużo. Konfrontację gnieźnian z zielonogórzanami należałoby przeanalizować pod dwoma kątami – jakości sędziowania oraz stylu gry obu ekip. My spróbujemy to połączyć.

Przede wszystkim należy podkreślić, że sobotni mecz stał na wysokim poziomie sportowym. Od samego początku byliśmy świadkami interesującej rywalizacji. Gospodarze już w drugiej minucie mogli wyjść na prowadzenie, ale wówczas dogodnej sytuacji nie wykorzystał Marcin Greser. Na szczęście w tym przypadku się to nie zemściło. Nieco później solidnie przymierzył Mariusz Sawicki, co pozwoliło pokonać golkipera gości. Utrata pierwszej bramki mocno rozdrażniła zielonogórzan. Goście z Winnego Grodu odpowiedzieli na trafienie „Sawki” ze zdwojoną siłą. W 9. minucie wyrównał Michał Greszczyk, a niespełna trzydzieści sekund później bramkę na 2:1 wywalczył Adrian Niedźwiedzki.

Reakcja trenera Mieszka była natychmiastowa. Adam Heliasz poprosił o czas, by porozmawiać ze swoimi zawodnikami. Rady szkoleniowca przyniosły efekt, bo już na początku 11. minuty bramkę zainkasował Dariusz Rychłowski, który wrócił do reprezentowania biało-niebieskich barw po półrocznych pobytach w Red Devils Chojnice oraz FC Toruń. Goście nie zamierzali jednak spuszczać z tonu i już w 12. minucie odpowiedzieli trafieniem Kamila Kruszyńskiego. Kilka chwil później w jego ślady poszedł Kamil Konopacki, co sprawiło, że zielonogórzanie prowadzili już 4:2. W 19. minucie przyjezdni mogli zdobyć piątego gola, ale na szczęście wówczas Dawid Kasprzyk wyszedł zwycięską ręką z pojedynku „sam na sam” z Kamilem Kruszyńskim. Na nieco ponad pół minuty przed zakończeniem pierwszej połowy straty biało-niebieskich zmniejszył Bartosz Banasik. Do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 3:4.

Druga połowa zaczęła się w miarę spokojnie, ale z minuty na minutę temperatura rosła. W głównej mierze za sprawą kontrowersyjnych decyzji arbitrów. Sędziowie skrupulatnie gwizdali przewinienia gnieźnian, a w przypadku fauli zielonogórzan byli nieco łaskawsi. Do kompletnie niezrozumiałego werdyktu doszło w 27. minucie, kiedy to żółty kartonik obejrzał Bartosz Banasik. Za co? Trudno stwierdzić. Nawet osoba ze sztabu szkoleniowego zielonogórzan sugerowała arbitrowi stolikowemu, że to nie on popełnił przewinienie. Na szczęście to zamieszanie nie podcięło skrzydeł gnieźnieńskim piłkarzom halowym. Dokładnie 23 sekundy po obejrzeniu żółtka Banasik strzelił swojego drugiego gola.

Emocje sięgały zenitu, podobnie jak poziom poddenerwowania w szeregach sztabu szkoleniowego gospodarzy. W 33. minucie żółtą kartkę obejrzał Dawid Kasprzyk, natomiast Adam Heliasz (trener Mieszka) został odesłany na trybuny. Kilka chwil później na koncie gnieźnian znalazło się piąte przewinienie, co oznaczało, że każdy kolejny faul biało-niebieskich skutkować będzie przedłużonym rzutem karnym. Miejscowi szybko złapali szóste przekroczenie zasad, ale na szczęście Kruszyński posłał piłkę obok bramki Kasprzyka. Po paru minutach Michał Greszczyk miał niemalże stuprocentową szansę na zdobycie gola, ale w ostatniej chwili jego strzał zablokował Paweł Kaźmierczak. Cóż to był za powrót! Gdyby nie jego heroiczna postawa, to goście cieszyliby się kolejnym trafieniem.

Niestety, w 37. minucie biało-niebiescy nie zdołali już zatrzymać przeciwników i musieli pogodzić się z utratą następnego trafienia. Na prowadzenie 5:4 zielonogórzan wyprowadził wówczas Dominik Skrzyński. Po tym strzale o czas poprosił Paweł Hoeft, asystent Adama Heliasza. Decyzja mogła być tylko jedna – gra z wycofanym bramkarzem. Taktyka gnieźnian przyniosła efekt. Kilkadziesiąt sekund po przerwie na żądanie do wyrównania doprowadził Dariusz Rychłowski. Niestety, na niespełna 50 sek. przed końcową syreną przyjezdnym przyznany został kolejny przedłużony rzut karny. Tym razem po przewinieniu Banasika. Nie pomylił się Adrian Niedźwiedzki, zdobywając w ten sposób szóste trafienie dla zespołu z Winnego Grodu.

Po tym niepowodzeniu, miejscowi ruszyli do ataku. Naciskali, próbowali, ale bezowocnie. Kiedy wydawało się, że „Mieszkowcy” zakończą rywalizację bez punktów, ponownie zabłysnął Bartosz Banasik, zdobywając hattricka na trzy sekundy przed końcowym gwizdkiem! To było rewelacyjne zakończenie meczu pełnego dramaturgii, którego wynik brzmiał 6:6.

Kolejne spotkanie ligowe drużyna futsalistów Mieszka Gniezno rozegra w weekend 3/4 lutego, kiedy to zmierzy się przed domową publicznością z leszczynianami.

-> Już w niedzielę na naszym portalu pojawi się krótki wywiad z Adamem Heliaszem, trenerem Mieszka!

12. kolejka I ligi futsalu gr. północnej: MKS Mieszko Gniezno – Persa MOSiR Uniwersytet Zielonogórski  6:6 (3:4)

Bramki: 5. Sawicki, 11. Rychłowski, 20. Banasik, 28. Banasik, 39. Rychłowski, 40. Banasik – 9. Greszczyk, 10. Niedźwiedzki, 12. Kruszyński, 15. Konopacki, 37. Skrzyński, 40. Niedźwiedzki (10 m karny)

Żółte kartki: 27. Banasik (GNO), 33. Kasprzyk (GNO)

MKS Mieszko Gniezno: Kasprzyk (Zięba) – Greser, Banasik, Marcinkowski, Daszczuk – Kaźmierczak, M. Ignaczak, Chełmikowski, Sawicki, Sz. Ignaczak, Rychłowski, Polus, Bereźnicki.

Persa MOSiR AZS Uniwersytet Zielonogórski: Chyła (Klementowski) – Niedźwiedzki, Konopacki, Hanc, Kruszyński – Greszczyk, Ryś, Biereśniewicz, Jaśkiewicz, Turowski, Skrzyński.

GALERIA:

13 stycznia 2018 | 19:42

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *