Stella Gniezno utrzymała się w Superlidze, choć na ostateczny werdykt być może trzeba będzie poczekać.
To był piekielnie zażarty bój o utrzymanie w Superlidze gnieźnian. W pierwszym meczu w Poznaniu Stella przegrała minimalnie 1-2, choć mecz nie zakończył się w regulaminowym czasie. Powodem były opady, przez które sędzia postanowił przerwać spotkanie na 10 minut przed końcem, zaliczając wynik. – Szykuje się ogromna kontrowersja, być może bez precedensu w hokeju – słyszymy od jednego z działaczy, który chce pozostać anonimowy. – Jakim prawem przerwano mecz i go nie dokończono, choć można było to zrobić już w miarę normalnych warunkach? Przecież zabrania tego regulamin. Sędziowie i delegat popełnili tutaj koszmarny błąd, z którego będą musieli teraz się wytłumaczyć, tym bardziej, że dwumecz mógł się inaczej zakończyć. Nie wiem co teraz się stanie, ale moim zdaniem, centrala powinna kazać dograć 10 minut w Poznaniu, tylko co będzie jeśli Swarek strzelił by jeszcze jednego gola? Obie ekipy powinny wrócić do Gniezna na dogrywkę ? To jest kabaret, jestem ciekaw co zrobi teraz Związek i przede wszystkim prezes Grotowski, który jest także szefem Stelli – słyszymy dalej.
Wracając do tego co wydarzyło się na boisku, stelliści odrobili stratę, wygrywając 3-1 i zapewniając sobie teoretycznie pozostanie w Superlidze. Co teraz się stanie? Na razie nie mamy na ten temat żadnej wiedzy, postaramy się monitorować sytuację i przekazać najszybciej jak to możliwe ustalenia PZHT.












0 komentarzy