Piłka nożna

Obra - Mieszko 0-3
Mieszko - .......
Mieszko - .......

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

MKK - Polonia 58-84
Polonia - MKK 89-68
Astoria - MKK 95-98

Piłka ręczna

MKS - Varsovia 39-27
MKS - Ruch 22-21
SPR - MKS 22-31

Futsal

KS - Bojano 3-3
Futbalo - KS 6-1
KS - Futsal 3-3

Górnik znów minimalnie lepszy. To koniec sezonu dla MKK

Sklep Polski MKK odpadł z rywalizacji o awans do koszykarskiej 1. ligi. W sobotę, 14 kwietnia gnieźnianie przegrali we własnej hali z Górnikiem trans.eu Wałbrzych 71-73. Zakończenie sezonu w hali II LO, było kosmicznym widowiskiem, które porwało nadkomplet publiczności. 

Już pierwszy mecz rozegrany w ubiegłym tygodniu w Wałbrzychu zwiastował ogromne emocje w kolejnym starciu. Gnieźnianie udowodnili Górnikowi, że faworytem może jest, ale tylko na papierze. Podobnie było dziś, ale tylko do przerwy…

Starcie rozpoczęło się wybornie dla gospodarzy, którzy po „trójce” E. Raua i punktom M. Szydłowskiego objęli prowadzenie 5-0. Goście powoli się rozkręcali, ale w końcu doszli MKK i w połowie kwarty objęli prowadzenie 12-11. W kolejnych minutach gnieźnianie podkręcili ponownie obroty i to znów oni zaczęli dyktować warunki. Kropką nad „i” w tej części, była „3” Daniela Kowasińskiego w ostatnich sekundach.

Kolejna kwarta rozpoczęła się znów od dobrej gry gnieźnian. Najlepszy fragment w tym meczu rozgrywał P. Golasiński, który wyprowadził MKK na najwyższe prowadzenie (40-26). Górnik, szybko jednak wrócił do gry i rzucając 8 punktów z rzędu zmniejszył prowadzenie miejscowych. I gdy wydawało się, że sytuacja robi się nerwowa, Orły rzuciły cenne punkty, a znów kończącym dorobek miejscowych był D.Kotwasiński który zaliczył kolejną „trójkę”. Tym samym dowieźliśmy do przerwy prowadzenie 47-36.

Mecz zmienił diametralnie oblicze po przerwie. Górnik, który spędził ją…. na boisku zewnętrznym, z uwagi na duchotę w hali, wyszedł jeszcze bardziej skoncentrowany i naładowany. Przewaga gospodarzy, zaczęła topnieć z minuty na minutę i widać było gołym okiem, że MKK zaczyna przechodzić pierwsze fizyczne katusze. Mimo, to utrzymał jeszcze prowadzenie do końca tej części, ale stopniało ono tylko do 5 oczek.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się koszmarnie. B.Ratajczak dwukrotnie trafił za „3” i cały dorobek gnieźnian wyparował. Uskrzydliło to wałbrzyszan, którzy przejęli kontrolę nad spotkaniem. Pomogli im w tym gnieźnianie, którzy zaczęli grać zbyt nerwowo pudłując na potęgę. Mniej więcej w połowie tej części gry, miejscowi całkowicie opadli z sił i gdy na 3 minuty przed końcem, na tablicy pojawił się wynik 63-71 wydawało się, że mecz jest już przegrany. Nic z tych rzeczy. MKK znalazł w sobie jakieś nadzwyczajne zapasy sił i na minutę przed końcem doprowadził do remisu! Stało się to m.in. dzięki rzutowi za „3” podkoszowego S. Budnikowskiego, który w tym elemencie akurat nie jest specjalistą. Końcówkę spotkania większość kibiców oglądała już na stojąco. Górnik dwoił się i troił, by trafić decydujący rzut i mylił się dwukrotnie, jednak za każdym razem piłka odbijając się od obręczy z powrotem trafiała do nich, niczym przyciągana magnesem. Trzecia próba okazała się na tyle skuteczna, że po faulu F. Andrzejewskiego, D. Durski zamienił na punkty oba rzuty wolne. Gracze MKK postanowili, że w ostatniej akcji meczu zaryzykują zgarnięcie pełnej puli i trafienie zza linii 6.75.  Niestety E. Rau, który wcześniej skutecznie zrobił to trzykrotnie, w najważniejszej akcji spotkania spudłował. Pociąg z napisem „play-off” odjechał bezpowrotnie. Wskoczyli do niego zawodnicy Górnika, którzy jeszcze przez kilkanaście minut po ostatniej syrenie bawili się na parkiecie, z kilkudziesięcioosobową grupą swoich kibiców.

Sklep Polski MKK – Górnik trans.eu Wałbrzych 71-73 (28-20, 19-16, 14-20, 10-17)

Punkty dla Sklepu Polskiego MKK: Szydłowski 15, Budnikowski i Rau 11, Kotwasiński 10, Golasiński i Andrzejewski 8, Dobrzycki 4, Pawełczyk i Sobkowiak 2

Punkty dla Górnika: Ratajczak 16, Durski 15, Glapiński 11, Kruszczyński 10, Spała i Krzywdziński 9, Wróbel 3

14 kwietnia 2018 | 19:24

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *