Piłka nożna

Mieszko - Obra 2-0
Mieszko - Nielba 2-0
Iskra - Mieszko 2-1

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

GAK - MKK 84-94
ŁKS - MKK 94-74
MKK - Flota 76-71

Piłka ręczna

Zagłębie - MKS 40-24
MKS - FunFloor 28-28
Bachus - Szczypiorniak 33-30

Futsal

Futsal - KS 3-3
Dragon - KS 9-4
KS - Investa 9-3

Sportowe podsumowanie roku 2017: Sklep Polski MKK

W naszym cyklu podsumowującym rok w wykonaniu czołowych gnieźnieńskich drużyn, przyszedł czas na drugoligowy Sklep Polski MKK. Zespół, który zdobywa serca kibiców i coraz lepiej radzący sobie w tabeli. Gdyby tylko odczarować nieco miejscową halę, ten sezon byłby absolutnie fantastyczny. Ale po kolei…

Gdy w ubiegłym sezonie runda play-off przeszła koszykarzom Sklepu Polskiego MKK w ostatniej chwili koło nosa, wiadomo było, że w nowym cel będzie jeden – awansować do decydującej fazy 2 ligi. Szczególnie, że z klubem na kolejny sezon związał się sponsor tytularny, czyli Sklep Polski. Należało tylko uzupełnić skład, tak by kadra była szersza, a ciężar zdobywania punktów nie spoczywał tylko na 4-5 graczach. Ostatecznie do drużyny doszło 3 nowych zawodników, jednak tylko jeden – wychowanek Obry Kościan Emil Rau – zdołał przebić się do wyjściowego składu i dziś stanowi silne ogniwo gnieźnieńskiej drużyny. Filip Andrzejewski i Wojciech Pawełczyk, to jednak gracze na tyle młodzi, by w przyszłości odegrać dużo większą rolę w szeregach MKK.

Ligową rywalizację koszykarze z Pierwszej Stolicy sezon rozpoczęli od starcia we Władysławowie i od razu przyszło im przełknąć gorzką pigułkę w postaci przegranej 82-64. Gdyby wymazać pierwszą połowę, a zacząć od drugiej, to pewnie punkty przyjechałyby do Gniezna. Nikt w regulaminie niestety tego nie przewidział i drużyna, która na inaugurację pokazała dwa oblicza, musiała szybko zapomnieć o pierwszej w sezonie nadmorskiej wyprawie. Rehabilitacja przyszła bardzo szybko, bo już w 2. kolejce we własnej hali. MKK na szczęście miał w głowach jeszcze dwie dobre ostatnie kwarty we Władysławowie i spotkanie z rezerwami Trefla Sopot „ustawił” sobie już do przerwy prowadząc 15. punktami. Ostatecznie wygrał pierwszy mecz sezonu 94-73 i wydawało się, że kolejny może mieć podobny scenariusz tym bardziej, że także miał być rozgrywany w hali II LO. Mecz tym razem z rezerwami Asseco Gdynia, był pierwszym z kilku w tym sezonie, w którym wydawało się długimi momentami, że własny obiekt bardziej przeszkadza, niż pomaga miejscowym. Przegrana 80-84 pokazała, że ten sezon może mieć nieoczekiwane zwroty sytuacji i …. tak rzeczywiście jest do dziś. Kolejny mecz wyjazdowy, który miał miejsce w Toruniu pokazał, że gnieźnianie chcą na wyjazdach odgrywać nie rolę statystów, jak to było w ubiegłym sezonie, a przywozić z nich niezwykle ważne punkty. Mecz z AZS UMK PBDI miał prawie identyczny scenariusz jak premierowe starcie we Władysławowie – kłopoty w dwóch pierwszych odsłonach i zryw po przerwie. Różnica była taka, że tym razem udało się wyszarpać zwycięstwo na trudnym terenie i pierwsze wyjazdowe punkty przyjechały do Gniezna. Rozpromienieni wygraną w mieście pierników, gracze Sklepu Polskiego po kolejne zdobycze pojechali do Kościana i znów pokazali niesamowity charakter i wolę walki szczególnie w ostatnich fragmentach meczu. Po 3. wyrównanych kwartach, w decydującej odpalili takie fajerwerki, że gospodarze nie znaleźli sposobu by je ugasić. Wynik 90-76 dał jasny przekaz rywalom, by mieli się na baczności we własnych czterech ścianach, bo MKK jest innym teamem, niż kilka miesięcy wcześniej. Euforia minęła jednak bardzo szybko bo już po… 3 dniach. Potyczka we własnej hali z Sokołem Międzychód miała być łatwa i przyjemna i była – ale dla gości. Gospodarze jakby zapomnieli jak rozgrywa się ostatnią partię, przegrywając ją w mizernym stylu i ulegając nieoczekiwanie gościom 84-96. A że nic skuteczniejszego jeszcze w świecie sportu nie wymyślono by poprawić sobie humor po wpadce, gnieźnianie postanowili wygrać kolejny mecz na obcej ziemi, tym razem w Tarnowie Podgórnym. Tutaj nie było dyskusji kto miał więcej argumentów na parkiecie i wynik 64-86 pokazał, że w tym sezonie nie ma większej różnicy przed jaką publicznością grają koszykarze z Gniezna. NIemal kopia wyniku na tablicy świetlnej pojawiła się kilka dni później, gdy nasi gracze znów wystąpili w roli gospodarzy. Na całe szczęście mecz miał dość jednostronny przebieg i udało się łatwo ograć Politechnikę Gdańską 86-65. By jednak na dobre zapomnieć o straconych pod własnym dachem punktach wystarczyło ograć głównego faworyta rozgrywek – Deckę Pelplin. I niemal do ostatniej syreny wydawało się, że goście stracą pierwsze punkty w tym sezonie. Klub z Pelplina nie wybacza jednak prostych błędów, szczególnie jeśli te mają miejsce w ostatnich fragmentach. Niepotrzebne straty i spudłowane rzuty gospodarzy okazały się mieć najgorsze z możliwych konsekwencji – lider z zimną krwią wywiózł komplet oczek wygrywając 70-74. Gnieźnianie co swoje, wydarli w dwóch kolejnych potyczkach pokonując najpierw Biofarm Basket Suchy Las 88-79, a następnie odnosząc 4. wyjazdowe zwycięstwo z Gryfem Goleniów 61-83. Grudzień rozpoczął się od odwołanego meczu w Olsztynie (powtórka 25.02), oraz horroru tydzień później z Domino Inowrocław.  Wygrana, którą gnieźnianie mieli niemal na wyciągnięcie ręki, ostatecznie przeszła im koło nosa, gdy prowadząc czterema punktami na 1:29 sek. do końca nie potrafili postawić kropki nad „i” ulegając 86-89. Ostatnie dwa przedświąteczne mecze nasi postanowili jednak uzgodnić z Gwiazdorem, by ten miał co przekazać fanom basketu ze świętego miasta. Najpierw po (kolejnych) niemałych turbulencjach u siebie odegrali się SMS-owi PZKosz Władysławowo wygrywając 83-73, a tuż przed Wigilią znów opuścili obcą halę w świetnych humorach, wygrywając z Treflem II Sopot 64-70. To sprawiło, że rok 2017 Sklep Polski MKK zakończył na dobrym 5. miejscu, notując 9 zwycięstw i 5 porażek. Decka jest wprawdzie nieosiągalna, jednak do drugiego Asseco tracą tylko 2 punkty i z tą drużyną zmierzą się tuż po nowym roku. Gdyby tak znów zaświeciło dla nas nadmorskie słońce ….

Wyróżniającymi się postaciami są w tym sezonie z pewnością Michał Szydłowski i Piotr Golasiński. Ten pierwszy nie schodzi poniżej pewnego solidnego poziomu, drugi jak mało kto potrafi „przewietrzyć” szyki obronne rywali. Solidnie prezentują się też walczący pod tablicami Szymon Budnikowski i rażący rzutem z dystansu Dariusz Dobrzycki. Świetne mecze słabszymi przeplata z kolei Marek Sobkowiak, a jego dobra forma jest niezbędna by walczyć w tym roku o wysokie cele. Na słowa pochwały zasługują też Emil Rau oraz popularny Loczek czyli Daniel Kotwasiński, który mimo swojego młodego wieku (18 lat) potrafi zachować zimną krew. Pozostali też coraz częściej zaczynają dorzucać swoje punkty, a to dobrze wróży w kontekście drugiej fazy sezonu. Jeśli naszych ominą kontuzje, możemy być świadkami niezwykle ciekawego sezonu w wykonaniu Sklepu Polskiego MKK.

29 grudnia 2017 | 08:19

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *