– Powoli dochodzę do siebie, ale jeszcze chwilę potrzebuję – mówi nam nieobecna w składzie MKS od pewnego czasu skrzydłowa MKS, Nikola Szczepanik. Z trybun widzi jednak więcej, więc pokusiła się o ocenę gry w tym sezonie swoich koleżanek.
Świetnie rozpoczęła tegoroczny sezon, ale szybko złapała kontuzję. Nikola Szczepanik mierzy się ciągle z naciągniętym mięśniem uda. Nie jest to na szczęście poważna kontuzja, ale nie da się rywalizować z nią, bo groziło by to poważniejszymi konsekwencjami. 25-letnia zawodniczka musi więc jeszcze pauzować. – Nie powinno to potrwać zbyt długo, ale trzeba to zaleczyć do końca – słyszymy. – Nie mogę się już doczekać, bo dużo gorzej przeżywa się mecze z ławki, bo nie mogę nic dać od siebie. Chociaż jak pokazują ostatnie mecze, dziewczyny bardzo dobrze sobie radzą, ale mimo wszystko wolę być razem z nimi.
Nikola Szczepanik ma teraz okazję, by z perspektywy trybun oceniać na bieżąco grę swojego zespołu. To jak mówi „dobre i nieco inne pole do obserwacji”, niż ławka rezerwowych i boisko.
– Z tej perspektywy rzuca mi się w oczy, że gramy dynamiczniej, jesteśmy silniejsze i więcej biegamy. To miał być nasz atut i to dobrze widać. Niestety z tym wiąże się trochę błędów, ale „kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana”. Ja jestem pod wrażeniem tego co widzę i obyśmy tak grały do końca. Potwierdzeniem tego jest liczba zawodniczek które dostają statuetki MVP, odpowiedzialność spoczywa też na barkach wielu dziewczyn, a nie jednej. Fajnie, że aklimatyzacja nowych przebiega świetnie, Słowaczki szybko łapią o co chodzi językowo, Annika też czuję się dobrze, jest więc tak jak powinno – kończy Szczepanik.












0 komentarzy