Piłka nożna

Warta - Mieszko 3-3
Mieszko - Polonia 3-2
Huragan - Mieszko 1-1

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

MKK - Polonia 58-84
Polonia - MKK 89-68
Astoria - MKK 95-98

Piłka ręczna

MKS - Start 21-32
Piotrcovia - MKS - 34-31
MKS - ....

Futsal

KS - Bojano 3-3
Futbalo - KS 6-1
KS - Futsal 3-3

Lubię święta, ale niektórych gwiazdorów omijam szerokim łukiem (felieton)

Ostatnio znajomi dziwili się, że w Wielkopolsce po wieczerzy wigilijnej odwiedza nas Gwiazdor, a nie święty Mikołaj. Trochę z nimi na ten temat podyskutowałem, co wprowadziło mnie w świąteczny klimat. Myślenie o magicznym okresie niespodziewanie połączyło się z wątkiem obecnym w świecie sportu.

I to wcale nie takim przyjemnym wątkiem. Oczywiście bardzo lubię i szanuję tego starszego pana z siwą brodą, który w wigilijną noc fruwa od domu do domu i obdarowuje prezentami. Znam jednak też takich gwiazdorów, których lepiej omijać szerokim łukiem. Mam tutaj na myśli gwiazdy ze środowiska sportowego. Jak większość z Was pewnie doskonale wie, od lat jestem zakochany w sporcie żużlowym. Kiedy zacząłem poznawać tę dyscyplinę od środka, okazało się, że nie jest ona tak piękna, jak mogłoby się wydawać.

A może inaczej. Po prostu często jest psuta przez osoby, które ją tworzą. Trochę już żużlowej Polski przejechałem, odwiedziłem wiele stadionów i poznałem przedstawicieli różnych klubów. Wiadomo, że zawsze największą uwagę skupia się na głównych aktorach tego show, a więc zawodnikach. I tutaj niestety pojawia się najpotężniejszy kłopot. Pewnie niewielu z Was zdaje sobie sprawę z tego, jak ci sportowcy potrafią żonglować maskami. Kiedy wychodzą do kibiców, zazwyczaj są uśmiechnięci, wyluzowani i potrafią normalnie pogadać. Innym razem, w innych okolicznościach, ujawnia się ich drugie oblicze.

No i niestety, wówczas możesz podejść do zawodnika, poprosić o rozmowę i usłyszeć soczyste „spier…”. Tak po prostu, bez przyczyny. Zdarzają się też inne dziwne przypadki. Trochę już tego doświadczyłem, więc wiem, o czym piszę. To smutne, jakimi dwulicowcami potrafią być niektórzy. Myślę, że okres świąt to doskonały czas, by o tym wspomnieć. Bo przecież w tym wszystkim chodzi o to, żeby wspólnie budować ten sport, a nie nawzajem uprzykrzać sobie życie. I to samo można powiedzieć również o pozostałych dyscyplinach. W innych sportach nie siedzę na tyle głęboko, ale od znajomych wiem, że z reguły to w żużlu „gwiazdorzenie” osiąga maksymalny pułap.

Niestety, żużlowcy często nie doceniają siły mediów. Nie zdają sobie sprawy z tego, jak dużą robotę wykonuje prasa, by budować pozycję tego sportu. Zresztą, z przedstawicielami niektórych klubów jest podobnie. Mam nadzieję, że nadejdzie kiedyś taki czas, w którym coś w tej sprawie drgnie i trafi ona na właściwe tory.

Oczywiście nie mam zamiaru tutaj rzucać nazwiskami. Chodzi o refleksje, które w bieżącym okresie są jak najbardziej wskazane. Zapewnię Was jednak, że powyższe słowa absolutnie nie nawiązują do klubu z Gniezna, bardziej odnoszą się do zachowania żużlowców ze światowego topu, których chyba za bardzo rozpieszczamy. Szczerze mówiąc, to jestem pod ogromnym wrażeniem, jak świetni zawodnicy reprezentują czerwono-czarne barwy. Oni niczego nie udają. Są sobą, nie „gwiazdorzą” i zawsze potrafią normalnie pogadać – nawet, gdy przychodzą jakieś niepowodzenia. Może ktoś pomyśli, że piszę to, by zyskać czyjąś sympatię. Absolutnie nie! Ci, którzy mnie znają, doskonale wiedzą, że jeżeli leży mi coś na sercu, to nigdy się z tym nie kryję.

Nawiązując jeszcze do gwiazdorzenia, w tym roku spotkała mnie dosyć zabawna historia. Byłem na spotkaniu z jednym z popularnych żużlowców, podczas którego nie rozmawiano na tematy stricte dotyczące celów czy wyników sportowych. Nagrałem z nim krótką rozmowę, po czym poprosił mnie o… autoryzację. Byłem w szoku, tym bardziej, że temat był naprawdę „lekki” i nawet największy sensacjopisarz nie zrobiłby z niego afery. Przypomniałem sobie, że ten sam zawodnik jakiś czas temu nie odpowiedział na mojego maila. W związku z tym kulturalnie podziękowałem, a wypowiedź z rejestratora usunąłem. Jak będę chciał coś na ten temat napisać, to przekręcę do któregoś ze „Startowców” – oni pewnie z przyjemnością odpowiedzą na nurtujące mnie pytania i nie będą robić żadnych problemów.

Podsumowując, wszystkim tym, którzy za bardzo gwiazdorzą, życzę, aby troszeczkę zeszli na ziemię. Tym natomiast, których mimo wszystko nie ponosi fantazja, życzę, by zostali takimi ludźmi, jakimi są.

A na koniec pozwolę sobie złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim Czytelnikom SportoweGniezno.pl. Cieszę się, że nasz projekt spotyka się z wieloma pozytywnymi opiniami. Mam nadzieję, że nadal nie będziecie mieli powodów do narzekań i z chęcią będziecie wklepywać w przeglądarkę adres naszego portalu. Zapewniam, że atrakcyjnych treści nie zabraknie. Tymczasem – zdrowych, spokojnych i pełnych radości Świąt Bożego Narodzenia, najdrożsi Czytelnicy!

Nie mogę również zapomnieć o wszystkich tych, którzy tworzą nasz ukochany światek. Drodzy Działacze, Sportowcy, Dobroczyńcy – niech w te święta nie zabraknie Wam odpoczynku. Doskonale wiem, jak mało macie zwykle czasu, by spokojnie usiąść i porozmawiać z rodziną. Okres bożonarodzeniowy to świetny moment, by nadrobić wszelkie zaległości. Życzę Wam również spokoju ducha i wiele optymizmu podczas podejmowanych działań.

Na koniec dorzuciłbym małą łyżkę dziegciu do tej beczki miodu z ostatnich akapitów, ale zważywszy na magiczny czas, tym razem sobie odpuszczę. Zapewniam Was jednak, że jeszcze przed Nowym Rokiem ukaże się kolejny tekst publicystyczny mojego autorstwa. Podsumuję w nim to, co zostanie w moim sportowym sercu po roku 2017. Do przeczytania!

Mateusz Domański

24 grudnia 2017 | 10:00

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *