Czy nie pisaliśmy niedawno, że kibicom nie grozi nuda w meczach Mieszka? To co dziś działo się przy Strumykowej, to była przysłowiowa „jazda bez trzymanki”. Dziś u siebie prowadzili już z Avią Kamionki 2-0, przegrywali, by wygrać w doliczonym czasie!
Niebywałe rzeczy, nie dla widzów o słabych nerwach działy się przy Strumykowej. Wydawało się, że to już nie jest pojedynczy wypadek przy pracy, a ogromny problem, z którym w tym sezonie mierzą się gnieźnianie. Kolejny raz pewnie prowadzili po golu samobójczym gości, oraz trafieniu Bruna Siedleckiego, by rozsypać się w drugiej części. Avia, która w tym sezonie nie imponuje (tylko 6 punktów i dwie porażki w ostatnich meczach) strzeliła kontaktowego gola z rzutu karnego w 59.minucie, by już 80 sekund później doprowadzić do wyrównania.
Prowadzenie objęła w 73.minucie, i gdy wydawało się że kolejny blamaż wisi w powietrzu, gospodarze wrzucili ostatni bieg. Najpierw wyrównali w 87. po trafieniu Niemczyka, a już w doliczonym czasie Siedlecki dał nam komplet punktów! UFFF… to jedyny komentarz do tego meczu.
Mieszko Gniezno – Avia Kamionki 4-3 (2-0)












0 komentarzy