Nusa Fegic wyraźnie rozwinęła skrzydła, zgarniając na potwierdzenie statuetkę najlepszej zawodniczki we wczorajszym meczu. Rozgrywająca przyznała nam, że jest tego powód.
Trener Peter Kostka może być spokojny o kreowanie gry na boisku. Słowenka udowadnia, że wyśmienicie weszła w sezon, ma ogromną ochotę do gry, co potwierdza zdobyczami bramkowymi już od spotkań sparingowych. – Musimy zapomnieć, przestawić się na inne myślenie w kolejnym meczu i będzie dobrze. Potrzebujemy tej wygranej i po niej będzie nam łatwiej – mówiła nam przed meczem w Elblągu. Nie myliła się. MKS zresetował swój twardy dysk po nieudanej inauguracji i wczoraj zdominował Start.
Fegic była wczoraj motorem napędowym, czuje się o niebo lepiej niż przed rokiem i jest tego efekt. – Jestem w bardzo dobrej formie, bo przede wszystkim czuje, że zaadoptowałam się w 100% w Polsce. Czuję się świetnie w Gnieźnie, dobrze rozumiem z dziewczynami, działaczami, czuję tą halę, więc to przekłada się na wyniki. Dopiero teraz gram tak, jak grałam w swoim macierzystym klubie. Czuję się w tej chwili tutaj jak w domu, mam wsparcie i wiem, że będzie dobrze. Wierzcie w nas, bo jedna przegrana na inaugurację niczego nie zmienia. Gramy o wysokie cele – zakończyła szczypiornistka. W obu spotkaniach dodajmy, rzuciła po cztery bramki.








0 komentarzy