Piłka nożna

Mieszko - Chodzież 3-0
Gołuchów - Mieszko 0-1
Mieszko - Pobiedziska 5-1

Żużel

Start - 
Start -
Start - 

Koszykówka

Pogoń - MKK  80-82
MKK - Pogoń  
Akademia G. - MKK 93-95

Piłka ręczna

MKS - KPR 24-36
SPR - Szczypiorniak 31-19
MKS - El_Volt 26-28

Futsal

KS - Wiara Lecha 2-5
Futbalo - KS 2-2
Białystok - KS 10-3

„StartEX: „Przewidziałem wszystko!”

Na początku chciałoby się powiedzieć krótko: „A nie mówiłem!” Pisząc  pierwszego maila do redakcji Sportowe Gniezno, opisywałem różne matematyczne wyliczenia dotyczące Startu, jego finansów i budżetu. Dzisiaj wygląda na to że przewidziałem przyszłość. Ostatnie dni przyniosły, według niektórych szokujące, według niektórych przewidywalne informacje dotyczące sytuacji finansowej Startu.

Okazuje się, że wielki wywiad rzeka, jaki udzielił pan Adamski redakcji Sportowe Gniezno, to było jedno wielkie nieporozumienie. Zaczynając od pierwszych informacji, jakie klub przekazywał w całym tym sezonie, okazuje się, że większość rzeczy to albo były marzenia, których nie udało się zrealizować, albo klub z premedytacją przedstawiał informacje inne niż rzeczywistość. No bo jaka jest sytuacja? Bardzo prosta.

Kłamstwo w żywe oczy

Klub nie ma „mniej niż milion” długu, tak jak powiedział to pan Adamski w czasie wywiadu, tylko ma milion dwieście. Więc prawdą jest to, że nie ma miliona, ale skąd milion dwieście? Ostatnia Komisja Sportu w Gnieźnie pokazała, że klub ma milion dwieście długu. W tym oczywiście wliczone są pożyczki zapewne od kilku instytucji, rolowane co roku. Zakładam że jest to 300-400 tysięcy, a może nawet więcej. Tak naprawdę prezes Paweł przyznał się, że jak przejmował klub miał trzysta tysięcy długu, a dzisiaj ma milion dwieście. Czyli ten dług wzrósł i to wzrósł czterokrotnie. Oczywiście były cztery sezony, ale to co najbardziej niepokoi to dwie rzeczy. Pierwsza to oczywiście finanse klubu, a druga to zobojętnienie kibiców.

Kiedyś, i to wcale nie tak dawno, w sytuacji kiedy klub miał tak słaby sezon jak ten, cały internet płonął. Były akcje, wisiały szmaty na płotach, którymi proponowano, żeby zarząd zmienił lokalizację swojego pobytu, czyli mówiąc prosto: odszedł z klubu. Teraz trochę hejtu, ktoś tam pisze, że zarząd ma odejść i nic więcej się wielkiego nie dzieje. A przecież spójrzmy na to od strony sportowo-organizacyjnej. Klub ma realną perspektywę, że w przyszłym sezonie nie wystartuje. Oprócz tego tak naprawdę klub ma też realną perspektywę, że jeśli nie spłaci długów, to w zasadzie będzie miał banicję w sporcie żużlowym. Jedni mówią na trzy lata, drudzy na rok. Te dwie dane są strasznie niepokojące, ale chyba najbardziej niepokojące są finanse.

Dlatego, że nie kwota budzi przerażenie, ale to jak ta kwota powstała. Jeżeli przyjąć, że jedyną prawdą jaką przedstawili działacze Startu to były ryczałty na ten sezon dla czterech kluczowych zawodników i one wynosiły między 20 a 30 tysięcy, to zakładając, że reszta zawodników jeździła za relatywnie niskie stawki, okazuje się, że zawodnicy powinni dostawać co zawody 100 tysięcy lub trochę więcej. Jeżeli klub ma 900 tysięcy zaległości do zawodników, oznacza to, że ma zaległe co najmniej 9 meczów. Jak pomyślimy, że klub ma zaległe 9 spotkań, w sytuacji kiedy w sezonie było ich 16, no to sytuacja wygląda tak, że zapłacono za kilka widowisk. Wychodzi na to, że od maja klub nie płaci, ale przecież kibice przychodzili na stadion, sponsorzy płacili. Klub oczywiście odgraża się, że jest ciężko zebrać od sponsorów pieniądze, że sponsorzy nie płacą, ale nigdy nie przedstawiono danych o jakich pieniądzach mówimy.

Czy sponsorzy nie wpłacili właśnie miliona złotych i jeśli by to zapłacili, to klub będzie miał pieniądze? Czy mówimy o tym, że sponsorzy nie zapłacili kilkudziesięciu tysięcy złotych? I tak naprawdę jest to kropla w morzu potrzeb. No ale każdy, kto zajmuje się choć trochę finansami, powie: No zaraz, zaraz, zaraz, były zawody w Gnieźnie, wpływały pieniądze z tych zawodów. Jeżeli klub zapłacił zawodnikom za kilka meczów, no to de facto zapłacił im symboliczne kilkaset tysięcy.

Gdzie jest kasa?

Co się stało z pieniędzmi, które wpływały od sponsorów? Nie chciałbym być złym prorokiem, ale wyobrażam sobie, że jeżeli klub co roku zwiększał zadłużenie powiedzmy o 300 tysięcy, czyli miał około milion długów w zeszłym sezonie, a teraz ma milion dwieście i nie płacił zawodnikom, no to pytanie czy przypadkiem klub, który zaciągnął w zeszłym roku milion złotych pożyczek, żeby z tych pożyczek kupić licencję, z wszystkich wpływów nie spłacił najpierw pożyczek. Pożyczki były z tego co wiadomo od głównych działaczy Startu, czyli wychodzi na to, że wszystkie pieniądze, które w tym sezonie wpływały do klubu, no w dużej mierze szły na obsługę długów wobec osób zarządzających. Oczywiście, powiedzmy sobie szczerze, jeśli ktoś pożyczył pieniądze klubowi to oczywiście oczekuje na spłatę, ale wydaje się, że jednak z punktu widzenia mniejszej lub większej etyki w całym tym naszym gnieźnieńskim sporcie, raczej winnymi tej sytuacji jaka jest w klubie są włodarze klubu, więc raczej pożyczki wobec siebie powinni obsłużyć w ostatniej kolejności.

Nawet Patryk Budniak nie dostał pieniędzy, a przecież miał wypadek w maju w piątej kolejce, a ma zaległości prawie 50 tysięcy z tego co donosiły plotkarskie portale z Gniezna. To wychodzi na to, że jemu nie zapłacono w zasadzie ani grosza w tym sezonie. Ja nawet nie chcę myśleć o juniorach, bo juniorzy to prawdopodobnie nie dostali ani złotówki. Więc zobaczmy jaką mamy sytuację, totalne zobojętnienie kibiców, wręcz kibice mówią „nie chcemy żużla w Gnieźnie” w wykonaniu tej załogi zarządzającej.

Załoga, która jest przy sterze trzyma się kurczowo, bo tego inaczej się nie da tego nazwać, no bo tak naprawdę ktokolwiek nie wejdzie do klubu zobaczy to, czego się moim zdaniem dzisiaj włodarze klubu boją, czyli zobaczy, że pieniądze, które wpływały do klubu obsługiwały pożyczki z zeszłego roku. A jak to zobaczy to powie, ale zaraz, to wy nie płaciliście zawodnikom, to wy nie płaciliście Budniakowi, który walczył o życie, a płaciliście sobie pożyczki? Hola hola panowie, tak nie może być. Więc włodarze klubu rozmawiają ze sponsorami, których nie ma.

Ten pożar można było łatwo ugasić

Pojechali jako stowarzyszenie, pisałem, niech pojadą jako spółka, ktoś kupi akcje, ktoś zainwestuje w klub i będzie go rozwijał. Teraz nawet, będąc spółką, można by pójść do zawodników i powiedzieć ok, mamy wobec was dług, zamieńmy ten dług na akcje, dostaniecie akcje, będziecie mogli być współwłaścicielami klubu, kiedyś te akcje od was odkupimy, kiedyś zrobimy różne rzeczy. Dzisiaj nie ma takiej możliwości.

Stowarzyszenie musi mieć realne milion dwieście, a przynajmniej jak szacuję ok. 800-900 tysięcy do zawodników, żeby spłacić długi. Ktoś musi dać te dziewięćset tysięcy. Co więcej, wpłacając te dziewięćset tysięcy ureguluje się sytuację, ale wcale nie ma pieniędzy na nowy sezon. Więc jeśli ktoś da pożyczkę, a stowarzyszeniu można dać tylko pożyczkę, to jak dostanie pieniądze, z czego? Stowarzyszenie nie zarabia. Zaznaczam, że moje wyliczenia bazują na informacjach, które krążą w przestrzeni medialnej i w przestrzeni publicznej. Na bazie ryczałtów, na bazie sytuacji. Ale zakładając, że zawodnik dostaje dwa tysiące za punkt, a drużyna zdobywa pięćdziesiąt punktów w meczu, to właśnie koszt jest sto tysięcy. Zakładając, że meczów było szesnaście, trzeba zapłacić zawodnikom milion sześćset. Nie liczę oczywiście podpisów, nie liczę żadnych innych rzeczy. Prawda jest taka, że nikt nie wierzy dzisiejszym działaczom.

Dwóch zawodników rozwiązało kontrakty na zasadzie niespełnienia warunków przez klub, dwóch znalazło innych pracodawców. W zasadzie na pokładzie został zarząd i marzenia. Wierzę, że klub ma przed sobą tylko dwa scenariusze. Pierwszy, bazujący na cudzie, nazwałbym go „Cud na W25”. Ktoś przyjdzie, położy pieniądze. A dlaczego w przestrzeni medialnej krążą informacje, że są chętni, ale nie z tą ekipą i nie można z nimi się dogadać? No bo właśnie wyjdzie to, że klub spłacił najpierw swoich decydentów.

Drugi scenariusz dla Startu. Kończy się przygoda żużlowa, zostaje milion dwieście długu. No i tyle. Czekamy trzy lata, w tym czasie jest Lublin w Gnieźnie i za trzy lata być może odrodzi się żużel. Prawdopodobnie się nie odrodzi, bo nie będzie już chętnych. Gdybym był na miejscu zarządu klubu, porozmawiałbym z tą osobą czy z tą grupą, która chce zainwestować.

Dograłbym szczegóły i w niesławie, ale odszedłbym i utrzymałbym żużel, bo przynajmniej byłoby to jedyny pozytyw z ich działalności. I tak jak napisałem na początku, pierwszy raz pisząc maila do sportowegniezno.pl opisałem ten scenariusz i było to w zasadzie na początku tego roku, przed sezonem. Być może mógł ktoś wyciągnąć wnioski, a być może działacze Startu mogli inaczej ten sezon ułożyć.

Wyobrażam sobie, gdyby nie spłacili pożyczek do pożyczkodawców, a płacili zawodnikom, to być może byłoby im dzisiaj łatwiej znaleźć fundusze. Przy tym PR-ze i tej atmosferze, która ich ocenia, w zasadzie jest to misja niewykonalna. Trzymam kciuki za Start!

StartEX

05 listopada 2026 | 16:49

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *