Szczypiornistki Enea MKS wygrały dziś bezdyskusyjnie na własnym boisku z APR Radom, w meczu 4. rundy Lotto Superligi. To głównie efekt dobrej pierwszej połowy.
Wydawało się, że przyjezdne napsują krwi faworytkom, dobrze zaczęły ten mecz, ale paliwa starczyło im tylko na kilka minut. MKS zaczął ospale, jednak gdy tylko wrzucił wyższy bieg, zaczął hurtowo zdobywać bramki. Świetnie wyglądała Łęgowska, która co chwilę „pruła” obronę rywalek, lub rzucała z drugiej linii i gdyby nie kilka udanych interwencji bramkarki z Radomia i nasze proste błędy, gospodynie mogły prowadzić kilkunastoma trafieniami do przerwy. Skończyło się na 20-10 i był to najmniejszy wymiar kary.
Druga połowa nie była wybitnym popisem gnieźnianek, które sprawiały wrażenie jakby wysokie prowadzenie je uśpiło. APR starał się więc niwelować stratę, zbliżył się na siedem trafień, ale nie miał zbyt wielu argumentów, aby narzucić swoje warunki. Na 10. minut przed końcem mieliśmy 31-23 i wiadomo było, że niewiadomą są tylko rozmiary zwycięstwa MKS. Ostatecznie wygrał on 38-29.












0 komentarzy