Piłka nożna

Mieszko - Polonia 4-1
Warta - Mieszko 3-3
Mieszko - Polonia 3-2

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

Noteć - MKK 83-89
MKK - ...
MKK - ...

Piłka ręczna

MKS - Start 21-32
Piotrcovia - MKS 34-31
MKS - Jarosław 24-31

Futsal

KS - Orlik 4-3
KS - ...
KS - ...

Mieszko: „Coś w naszej psychice się dzieje” (wypowiedzi)

Wysokie prowadzenie Mieszka 5-0 i nagle w dobrze funkcjonującej maszynie coś się zacięło. Kotwica wbiła w ostatnich minutach gnieźnianom dwie bramki i mimo, że odpadła z pucharów, to mecz zakończyła w nieco lepszych humorach. Rozluźnienie, dekoncentracja, czy coś innego? Trener Mariusz Bekas miał o czym rozmawiać w szatni ze swoimi zawodnikami po wczorajszym meczu półfinałowym Pucharu Polski. Co nam powiedział?

– Tak to jest w piłce, że jak się wysoko wygrywa, to niektórzy myślą, że nawet stojąc na boisku bramki będą wpadać same. Tak niestety nie jest i drużyna gości spłatała nam psikusa i strzeliła dwa gole. Ale też pamiętajmy, że wcześniej wykorzystaliśmy wszystkie zmiany i wprowadziliśmy na boisko kilku juniorów, więc te błędy się zdarzają. Trochę mnie martwi jedynie, że to drugi mecz z rzędu, gdy widzimy taki sam scenariusz – spokojne prowadzenie i dekoncentracja. Mam dzięki temu sporo materiału do analizy i będziemy zastanawiać się co jest nie tak. 

Sztab szkoleniowy liczy, że takie przestoje nie będą mieć miejsca w kolejnych ligowych potyczkach, bo dyspozycja po zimowych przygotowaniach mieszkowców powinna iść w górę. Jedynym zmartwieniem Mariusza Bekasa, jest w tej chwili niedyspozycja kilku graczy – filara defensywy Michała Steinke, który leczy niegroźną kontuzję, oraz brak dwójki kreatywnych piłkarzy – Marcina Tomaszewskiego i Krzysztofa Wolkiewicza. Obaj ulegli niedawno wypadkowi samochodowemu i na razie nie wiadomo kiedy wrócą do gry.

– W takim zestwieniu formacji obronnej nie graliśmy dotychczas, więc to jest jakieś utrudnienie i widać to na murawie. Ale nie po to mamy szeroką kadrę, żeby teraz narzekać – dodaje szkoleniowiec biało-niebieskich.

Niezadowolenie z ostatnich fragmentów wczorajszego meczu dało się też wyczuć u graczy Mieszka. Jeden z liderów biało-niebieskich Marcin Trojanowski, też widzi, że coś niedobrego dzieje się w głowach zespołu przy spokojnym prowadzeniu.

– Drugi mecz pod rząd i niemal ten sam scenariusz. W sobotę również wysoko prowadziliśmy i nagle coś się dzieje. Skupienia nam starczyło na nieco ponad godzinę, a później przyszło rozluźnienie, nie da się inaczej tego opisać. Na szczęście przy tak wysokim prowadzeniu nic strasznego się nie stało i dowieźliśmy zwycięstwo do końca. Ale prawdą jest, że niepotrzebnie straciliśmy dwie bramki. 

Cel został jednak osiągnięty i Mieszko po raz pierwszy od 12 lat zagra w finale strefowym Pucharu Polski. Tomasz Bzdęga dodaje, że nie ma co panikować, bo w takich meczach liczy się awans. – Najważniejsze, że awansowaliśmy do finału i mamy dalej o co walczyć. Chcemy wygrać całe rozgrywki strefowe i to jest nasz główny cel. Nie wiem co się stało, że przy spokojnym prowadzeniu oddaliśmy nieco pole rywalom i daliśmy sobie wbić dwie bramki. Coś w naszej psychice się zadziało. Spuściliśmy z tonu i przeciwnik to wykorzystał. 

05 kwietnia 2018 | 08:26

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *