Piłka nożna

Mieszko - Polonia 4-1
Warta - Mieszko 3-3
Mieszko - Polonia 3-2

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

Noteć - MKK 83-89
MKK - ...
MKK - ...

Piłka ręczna

MKS - Start 21-32
Piotrcovia - MKS 34-31
MKS - Jarosław 24-31

Futsal

KS - Orlik 4-3
KS - ...
KS - ...

Wykonawca zniknął, a problem został. Co dalej z uszkodzonym orlikiem?

W wyniku sierpniowej nawałnicy mocno ucierpiał orlik przy ulicy Małej. Uszkodzona została zarówno płyta boiska, jak i jego ogrodzenie. Okazuje się, że koszty naprawy obiektu mogą sięgnąć nawet pół miliona złotych. Na dokładny kosztorys trzeba jednak poczekać.

Mamy do zrealizowania temat związany z orlikiem na Wierzbiczanach, przy ulicy Małej. Mówiliśmy o tym głośno. To jest infrastruktura sportowa, która istnieje lub nie istnieje, jak kto woli. Tego orlika nie możemy dzisiaj w żaden sposób odtworzyć, bo muszą zostać przeprowadzone pełne badania geologiczne podłoża. Grunt jest niestabilny. Firmy, która wykonywała ten orlik, już nie ma, a my po nawałnicy stanęliśmy przed ogromnym problemem – powiedział Tomasz Budasz, prezydent Gniezna.

Kiedy zostanie sporządzona dokumentacja dotycząca naprawy obiektu przy ulicy Małej? – Jesteśmy po dwóch zapytaniach ofertowych. Drugie przyniosło oczekiwany rezultat. Złożyłem wniosek do prezydenta miasta Gniezna, wejdzie on na sesję Rady Miasta w dniu 25 kwietnia. Wybór wykonawcy został już dokonany. Czekamy tylko na finalizację tej sprawy decyzją Rady Miasta. 26 kwietnia będę podpisywał umowę na wykonanie dokumentacji dotyczącej naprawy orlika na ulicy Małej. Optymistyczny termin na sporządzenie dokumentacji to koniec maja – wyjaśnił Jacek Mańkowski, dyrektor Gnieźnieńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Według pierwszych konsultacji, kwota naprawy orlika może sięgnąć nawet pół miliona złotych. To duża suma, zważając na fakt, że stworzenie obiektu kosztowało około milion złotych. – Żeby nie czekać na finalne decyzje, które będzie musiał podjąć pan prezydent, równolegle przygotowujemy procedurę przetargową. Albo będzie ona realizowana, albo zostanie wstrzymana. Jest to zależne od tego, jaki koszt pojawi się w dokumentacji. W wariancie optymistycznym byłaby szansa na oddanie tego obiektu po remoncie w ostatnim kwartale tego roku. O ile, bo to jest clou problemu, kwota nie porazi nas wszystkich. Konsultacje z fachowcami, jakie się odbywały, wskazują, że może być ona duża i sięgnąć nawet pół miliona złotych. Zobaczymy, co finalnie pokaże nam dokument – dodał Mańkowski.

Okazuje się, że badania podłoża zostały już wykonane. – Badania geotechniczne, które przywołał pan prezydent, są wykonane. Stabilność gruntu mamy na poziomie 9 metrów. Do tego dochodzą jeszcze ławy fundamentowe, na których musiałby być postawiony mur oporowy o szacowanej długości 50 metrów. To już nam pokazuje ogrom prac ziemnych, jakie muszą być wykonane i być może które powinny być wykonane, kiedy zapadały decyzje o lokacji tam tego obiektu. Do tego dochodzi wymiana gruntu. To mogą być naprawdę niemałe środki – przyznał dyrektor GOSiR-u.

Na razie nie wiadomo, jaka przyszłość czeka obiekt sportowy przy ulicy Małej. Więcej dowiemy się dopiero po sporządzeniu kosztorysu.  – Będziemy podejmować decyzje wtedy, gdy poznamy kosztorys. Oprócz kosztorysu, trzeba doliczyć przetargi na poziomie +/- 25% więcej niż jest w kosztorysie. Byłem na spotkaniu z mieszkańcami osiedla Arkuszewo i mówiłem głośno: decyzja, czy odbudowujemy orlik w tym miejscu, zapadnie po poznaniu kosztorysu. Jeżeli będzie akceptowalny i realny, to wtedy dokonamy wyboru oferenta i pewnie w drugim półroczu będziemy realizować inwestycję – zaznaczył prezydent Budasz.

Co ważne, w dalszym ciągu trwają rozmowy na temat odszkodowania. Te nie należą do najłatwiejszych. – Równolegle trwają procedury związane z uzyskaniem odszkodowania od ubezpieczyciela i to też nie jest łatwe. Walczymy z ubezpieczycielem od października, kiedy dostał komplet dokumentów. Kwestionowany jest przez niego temat dotyczący płyt boiska. Wypłacił nam zaliczkowo do tej pory tylko i wyłącznie odszkodowanie z tytułu uszkodzonego ogrodzenia. Pozostała część do wypłaty jest sugerowana przez PZU po wykonaniu zadania i po akceptacji przez ich fachowców kosztorysu wykonawczego. Ogrodzenia jednak zrobić nie możemy, jeśli nie zrobimy płyt boisk – podsumował Jacek Mańkowski.

Kluby sportowe, które korzystały z tego boiska, a były w sieci klubów miejskich (korzystających z obiektów sportowych za złotówkę), otrzymały możliwość użytkowania innych obiektów.

23 kwietnia 2018 | 15:00

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *