Enea MKS odniósł pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie Lotto Superligi. Dziś w Elblągu pewnie pokonał Energę Start Elbląg.
Początek meczu ułożył się fantastycznie dla gnieźnianek. Świetnie broniły, błyskawicznie kontratakowały, Hypka dwukrotnie podała niemal przez całą długość boiska i po 10.minutach prowadzily 7-1. Elbląg dalej nie mógł się otrząsnąć, grał koszmarnie w każdej formacji, MKS zaczął pozwalać sobie na coraz bardziej finezyjne ataki i po kolejnych minutach było 10-1!
Gospodynie najlepszy fragment zaliczyły na kilka minut przed przerwą, gdy rzuciły kilka bramek, ale dalej popełniały proste błędy w ataku, lub między słupkami zatrzymywała je Hypka. Do przerwy udało się utrzymać sporą przewagę (16-8), która stawiała MKS w komfortowej sytuacji przed drugą połową. Co ciekawe, zupełnie niewidoczna była w tej części Cygan, która zaliczyła tylko jedno trafienie. – MKS stanął mocno w obronie. To jest powód tak wysokiej straty – mówiła w przerwie Aleksandra Zych że Startu Elbląg.
Druga część nie wniosła do obrazu gry niczego nowego. Start nie miał żadnych argumentów aby zaskoczyć MKS, nie pomogła mu nawet nasza słabsza dyspozycja na linii rzutów karnych (dwa pudła), bo po kolejnym kwadransie znów było +10 dla żółto-czarnych (24-14). W tym momencie było już niemal pewne, że nie możemy przegrać tego meczu i tak się stało. Nie musiał już forsować tempa, cierpliwie budował akcje i wygrał wysoko 34-23. Zagrało dziś bardzo dużo – dobra skuteczność w ataku (ponad 60%), świetna gra między słupkami (45%), rewelacją w końcówce była Natalia Maćkowiak, która zaliczyła kilka interwencji.












0 komentarzy