Piłka nożna

Iskra - Mieszko 2-1
Mieszko - Tarnovia 5-4
Victoria - Mieszko 0-0

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

ŁKS - MKK 94-74
MKK - Flota 76-71
AZS - MKK 88-82

Piłka ręczna

Szczypiorniak - Start 19-22
Młyny - MKS 30-20
Hagard - Szczypiorniak 32-24

Futsal

Dragon - KS 9-4
KS - Investa 9-3
TAF - KS 7-5

R. Popek: „Momentami sędziowanie było kuriozalne. Sędziowie troszkę nie podołali”

Gigantycznych wrażeń dostarczył sobotni pojedynek MKS PR URBIS Gniezno – SMS ZPRP I Płock. Niestety, oprócz emocji stricte sportowych były też te dotyczące decyzji sędziów. Z werdyktami arbitrów często nie zgadzał się Robert Popek, trener gnieźnianek. Przeczytajcie, co szkoleniowiec drużyny z naszego miasta powiedział nam po spotkaniu. 

Mateusz Domański, SportoweGniezno.pl: Po emocjonującym meczu przegrywacie z SMS ZPRP I Płock 22:25. Jakie wnioski na gorąco po tym spotkaniu?

Robert Popek, trener MKS PR URBIS Gniezno: Na gorąco – mieliśmy tragiczną drugą połowę. Nie można wygrać meczu, jeżeli przez 30 minut rzuca się siedem bramek. W tym znalazły się trzy bramki z rzutów karnych. Zainkasowaliśmy tylko cztery trafienia z gry. Tak nie da się wygrać. W całym meczu popełniliśmy 25 błędów, czyli 25 razy oddaliśmy przeciwniczkom za darmo piłkę. To były najprostsze błędy – albo podania, albo kroki. Nie mam pojęcia, jak to wytłumaczyć. Pierwsza połowa układała się bardzo dobrze. Wszystko wiedzieliśmy i szło dobrze. Później wychodzą nam na plus dwa, czyli dwie zawodniczki są wyłączone, i my kompletnie tracimy głowę w takim momencie.

Skąd się to mogło wziąć? 

Myślę, że podstawowym błędem było to, że daliśmy sobie narzucić taki wariacki styl grania. Powinniśmy skorzystać z naszego doświadczenia i spokojnie to ustawić i rozgrywać. Szczególnie szwankowała gra w przewadze. Wyglądało to tragicznie. Grając w przewadze atakowaliśmy i oddawaliśmy rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Nie można było na to patrzeć…

Czy rywalki was czymś zaskoczyły?

Nie, kompletnie nie. Byliśmy na wszystko przygotowani. Od rzutów wolnych po granie przez koło. O wszystkim wiedzieliśmy. Zawiodła nas dzisiaj skuteczność rzutowa – to raz. W pierwszej połowie była ona dobra. Potem dziewczyny przestały atakować. Jakby bały się rzucać, a z tego posypały się błędy. Jeżeli w piłce ręcznej się nie atakuje, tylko gra się do tyłu, to potem idą z tego przechwyty albo błędy i traci się bramki.

Dość głośno komentował pan decyzje sędziów. Były kontrowersyjne?

Nigdy nie chciałem komentować decyzji sędziów po meczu, bo to już poza nami, ale momentami sędziowanie było kuriozalne. Jeżeli gwiżdżemy w dwie strony, to trzymajmy jeden poziom. W pierwszej połowie u przeciwniczek po oddanym rzucie bramkarka broni, jest rzut wolny. My oddajemy rzut na faulu i nie ma żadnego rzutu wolnego. Niezrozumiałe sytuacje. Poza tym, jeżeli sędziowie reagują na to, co krzyczy trener przeciwniczek i oni to wszystko gwiżdżą, to jest troszkę nie tak. Myślę, że ci sędziowie troszkę nie podołali temu widowisku.

Nie chcę nikogo usprawiedliwiać, ale czy te kontrowersyjne decyzje sędziów też mogły wpłynąć na skalę popełnianych błędów przez nasze szczypiornistki?

Myślę, że i tak wszystko było po naszej stronie. Jeśli nie popełnilibyśmy tylu błędów, to byłoby dobrze. My nie straciliśmy aż tylu bramek. SMS rzuca w każdym meczu około 30 bramek. Pomimo błędów i kontr, które potrafiły wyprowadzić, straciliśmy 25 bramek, co nie jest złym wynikiem. Niestety, zawiódł atak. Lobiki czy inne rzuty nie wpadały. Piłka odbijała się gdzieś od słupka, rywalki zbierały. Troszeczkę brakowało szczęścia w drugiej połowie.

W waszej bramce bardzo dobrze prezentowała się Lidia Kobyłecka.

Lidka dała bardzo dobrą zmianę. Na początku Kamie troszkę szło, później stanęło. Lidka weszła i nawet obroniła dwa karne. W bramce mieliśmy dużą pomoc. Cały czas będę powtarzał, że wina tkwiła w naszym ataku.

13 października 2018 | 21:33

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *