Piłka nożna

Mieszko - Polonia 0-3
KKS II - Mieszko 2-2
Mieszko - LKS 2-4

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

MKK - Polonia 58-84
Polonia - MKK 89-68
Astoria - MKK 95-98

Piłka ręczna

MKS - Varsovia 39-27
MKS - Ruch 22-21
SPR - MKS 22-31

Futsal

KS - Bojano 3-3
Futbalo - KS 6-1
KS - Futsal 3-3

Denis Urubko zapełnił halę SP2. O co był pytany?

To nazwisko obok Roberta Lewandowskiego było z całą pewnością najczęściej wyszukiwane w internecie w ostatnich tygodniach. Alpinista Denis Urubko przyjechał w czwartek, 19 kwietnia do Gniezna. Zdobywca wszystkich 14 ośmiotysięczników świata,  zapełnił niemal do ostatniego miejsca halę SP2. Był główną gwiazdą spotkania, choć oprócz niego zjawił się również Bogusław Magrel – wspinacz, podróżnik i były prezes Polskiego Klubu Alpejskiego. 

Gniezno zakochało się w alpiniźmie. Taki wniosek przychodzi na myśl, po wczorajszej wizycie w Gnieźnie jednej z najsłynniejszych w historii tej postaci. Podobnie jak podczas spotkania z Adamem Bieleckim, wczoraj również hala SP2 pękała w szwach. Setki osób chciały posłuchać, co mówi o sobie, swoich wyprawach, sukcesach i porażkach Rosjanin z polskim paszportem.

Trzeba od razu nadmienić. D.Urubko na „żywo”, to zupełnie inny człowiek, niż ten, którego mieliśmy okazję oglądać w telewizyjnych przekazach przez ostatnie tygodnie. Wyluzowany, żartobliwy, opowiadający i odpowiadający na pytania konkretnie, z dużą dozą ironii. Choć te, które wydawały mu się „niewygodne”, potrafił solidnie spuentować. Ze stoickim spokojem ripostował „Po co mnie pytasz, skoro pewnie wiesz

Zarówno D.Urubko, jak i B.Margel zaprezentowali zdjęcia i filmy z wypraw, a wcześniej przez kilkadziesiąt minut odpowiadali na pytania publiczności. Oto niektóre z nich:

Jak rozpocząłeś przygodę ze wspinaczką?

Wspinanie zacząłem z ojcem, chodząc na polowania, na ryby. To były małe górki stu, dwustu metrowe. Ojciec później chciał mi wybić z głowy, żeby samemu wychodzić w góry i powiedział, że boi się, że zostanę alpinistą. Ja mu odpowiedziałem – nie, nie – ja mam zdrowy rozsądek nie zostanę na pewno. A i tak zostałem (śmiech)

Padł kiedyś pomysł, by zdobyć K2 zimą w małej silnej grupie. Czy to nadal realne?

To piękne sportowe wyzwanie (…) i jest do zrealizowania. Mamy duże szanse żeby tego dokonać.

Jakie są twoje plany na kolejne wspinanie. Latem czy zimą?

Zimowe wyprawy mam już na długo do przodu. Jadę do Kaukazu oraz Patagonii (…). Prowadzę też szkolenia dla młodych osób.

Zdobywanie wysokich szczytów, czy sama wspinaczka – co sprawia tobie większą radość?

To ja zadam pytanie – jakie kobiety pan lubi? Ciemne czy białe? Tak lubię i to i to (śmiech)

Czy planujesz kolejną wyprawę z A. Bieleckim?

Nie planuję nic na razie. Nawet nie rozmawialiśmy. Jak będzie możliwość to pogadamy. Mamy bardzo dobry kontakt i jak tylko się spotkamy, pewnie porozmawiamy.

Jak to jest z twoim podejściem do końca zimy w Himalajach? Wiele osób było zaskoczonych twoimi tezami.

Ale co tu komentować? Pan przecież wie i słyszał, że według mnie zima kończyła się 28 lutego. Po co więc pan pyta, skoro wie? Tam mieszka kilkadziesiąt razy więcej ludzi niż w Polsce i oni tak twierdzą. To co dla mnie ma być ważniejsze? Opinia w Polsce, czy tamta? (…) Zapraszam na mój kanał na YouTube, tam widać przyrodę w styczniu i na początku marca. Różnice są duże. 

To znaczy, że nie uznajesz polskich wejść zimowych na Broad Peak i Gaszerbrum II?

Jeśli oni mają inne rozumowanie w temacie zimy, to proszę bardzo. Akceptuję. Jeśli będzie okazja planuję prawdziwe wejście zimowe na Broad Peak.

Czy decydując się na samotny atak, myślał pan o końcu zimy, czy nie widział pan szans na to z kolegami?

Chciałem to zrobić do końca zimy. Pytałem jednego, drugiego, trzeciego – kto chce iść ze mną? Nikt nie chciał (…) To było moje ryzyko

Poszedłeś tam i zawróciłeś. Co się stało? Były różne przekazy.

Były złe warunki, szczeliny – to prawda. Prognozy na początku były w miarę dobre, bezpieczne. Myślałem, że to na miarę moich możliwości. To się jednak zmieniło. Wiedziałem, że na pewno nie będę mógł bezpiecznie wrócić, nawet gdybym zdobył szczyt.

Kontakt z K. Wielickim i A. Bieleckim jest dobry?

Trzeba zapytać ich (mimo prób ponowienia pytania, nikt nie doczekał się odpowiedzi)

Co okazało się najtrudniejsze w wyprawie na K2?

Dla mnie jedno – relacja z innymi wspinaczami (…).

Jak dostać się do Polskiego Klubu Alpejskiego?

Jest strona internetowa, można się zapisać, otworzyć swój profil, załączyć deklarację. Zarząd panią przyjmie, wyda legitymację i poprosi by wpłacić 50zł składki rocznej. To wszystko.

Jak wygląda sprawa pozyskiwania funduszy na wyprawy?

Na każdą wyprawę, nawet najkrótszą trzeba mieć kilkanaście tys. dolarów na osobę. Czasami się odkłada lata na nią, to oszczędzamy, jesli nie mamy sponsorów. Ja byłem sześciokrotnie na dużych wyprawach (B.Magrel – dop.aut.) i za każdym razem wykładałem z własnej kieszeni. Firmy prywatne boją się angażować w ryzykowane projekty, bo wiadomo, że jest ryzyko śmierci. To może więc zaszkodzić wizerunkowi firmy, a nie pomóc. Więc nie ryzykują i rzadko dają.

A. Bielecki mówi o tobie, że jesteś o klasę lepszy od niego. Jak to robisz?

Zasługa specjalnego treningu. Miałem mocnych instruktorów w Kazachstanie, Kirgizji i uczyli mnie przez wiele lat. Ja nie zostałem w jeden dzień alpinistą. Teraz też cały czas intensywnie trenuję. Taki przykład (…). Jak chcesz wchodzić do góry, musisz zrobić trening jak koń, ponieważ koń jest mocny w podchodzeniu. A małpa z kolei jest dobra we wspinaniu. To są 2 przykłady jak robić trening – być jak koń i małpa w jednym, jeśli chcesz się wspinać technicznie na ośmiotysięczniki.

Jaka była najbardziej kryzysowa sytuacja podczas wspinania?

Miałem dużo takich sytuacji. Nie myślę o nich, tylko o tym jak wyjść z tego. Spałem w lawinach, byłem też na szczycie (Cho-Oyu), gdzie wiedzieliśmy, że nie mamy szans zejść z uwagi na pogodę, porę dnia, lawiny. I myślałem – ja mogę zginąć. Ale to tylko takie chwilowe mentalne zwątpienie. 

Kiedy podjęliście decyzję o ratowaniu E. Revol – czy myśleliście aby szukać T. Mackiewicza?

Była szansa. Spotkaliśmy E. Revol i gdyby ona była w dobrej kondycji to możliwe, że zostawilibyśmy ją w namiocie i poszlibyśmy do góry. Mieliśmy przecież dwóch kolegów jeszcze. Ale ona nie mogła czekać, miała czarne palce, marną kondycję. Potem nie było możliwości wejść, bo pogoda zrobiła się zła.

19 kwietnia 2018 | 22:21

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *