Piłka nożna

Mieszko - Polonia 0-3
KKS II - Mieszko 2-2
Mieszko - LKS 2-4

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

MKK - Polonia 58-84
Polonia - MKK 89-68
Astoria - MKK 95-98

Piłka ręczna

MKS - Varsovia 39-27
MKS - Ruch 22-21
SPR - MKS 22-31

Futsal

KS - Bojano 3-3
Futbalo - KS 6-1
KS - Futsal 3-3

Akcja „Marcin Nowak”. Wszystkie ręce na pokład

Cieszy pozycja w tabeli, postawa Startu na własnym torze, jest jednak coś co niepokoi gnieźnieńskich działaczy i pozostałych zawodników. To postawa Marcina Nowaka. Z ubiegłorocznego lidera nie zostało na razie wiele. Zawodnik przechodzi katusze na motocyklu i nie kryje, że w silnikach tkwi powód jego słabej dyspozycji. 

Problemów nie zwiastował jeszcze inauguracyjny mecz z Lokomotivem. Nowak zdobył w nim 9 pkt i nikt pewnie nie przypuszczał, że w kolejnych dwóch razem licząc, nawet nie dobije do tego wyniku. Wychowanek leszczyńskiej Unii jest bardzo lubianą postacią w parkingu, więc nie dziwi fakt, iż po niedzielnym meczu jego koledzy i sztab szkoleniowy mówili jednym głosem – musimy pomóc Marcinowi. – Musimy teraz popracować nad nim. Rok temu był liderem, teraz jedzie słabiej, ale wierzę mocno w tego zawodnika. Jak odpali, to będziemy mieć kompletną drużynę – komentował na gorąco menedżer Rafael Wojciechowski.

Problemy Nowaka trener Piotr Szymko widział już jednak w inauguracyjnym spotkaniu. Wywalczone punkty były według niego okupione zbyt dużym wysiłkiem. – Z parkingu było widać, że zdobywanie pozycji, było mozolne, a on sam się bardzo męczy na motorze. Teraz są dalsze efekty. Drugi mecz w jego wykonaniu i widać, że jest problem. Na treningu jeszcze wszystko wyglądało w miarę dobrze, a dziś się pogubił. Ma się udać do tunera i porozmawiać na temat kłopotów. Myślę, że przepracujemy wspólnie ten tydzień dobrze i Marcin pojedzie z nami do Krakowa w dobrej formie. To jest ewidentnie problem sprzętowy. Jeśli jest start, to brakuje szybkości na trasie, albo odwrotnie, a nie można tych dwóch elementów od siebie oddzielić – wszystko musi być na odpowiednio wysokim poziomie. NIe ma dramatu, ale musimy mu wszyscy pomóc. 

„Team Spirit” w tej sytuacji jest widoczny aż nadto. Mirek Jabłoński, który miał powody by uśmiech nie schodził z jego twarzy, był wyraźnie skonsternowany. Też podkreślał, że pomoc Nowakowi to w tej chwili cel nadrzędny. – Musimy odbudować Marcina, to jest dla nas zadanie na najbliższe dni. Potrzebujemy go, bo to jest dobry zawodnik i dobry duch drużyny. Będziemy nad nim pracować, bo wierzę, że potrzebuje jednego dobrego meczu i wszystko się zmieni. Trochę zatracił wiarę w siebie, ale będziemy nad tym pracować.

A co na to sam zawodnik? Był po meczu co zrozumiałe przybity, choć dużą ulgą dla niego był fakt, że Start ten mecz spokojnie wygrał. Jeszcze w niedzielę wieczorem opublikował na Facebooku krótkie oświadczenie, w którym dziękuje za słowa otuchy i obiecuje, że wkrótce pokaże na co go stać.

„Z dumą zakładam gnieźnieńskie barwy na każdy mecz ligowy, ale także indywidualnie chcę jak najbardziej identyfikować się z Gnieznem. Nie ukrywam, że jestem podłamany dzisiejszym wynikiem, bo te punkty to nie jest max na co mnie stać. To, że zespół wygrał to dla mnie ogromna ulga, ponieważ mimo słabszego dzisiaj meczu nie zagroziłem wynikowi. Ale to mnie nie usprawiedliwia. Dziękuję Wam za wszystkie ciepłe słowa, które do mnie napływają. Obiecuje, że wrócę z mocą z poprzedniego sezonu. Cała przerwę zimową ciężko przepracowałem. Ktoś powie, że za mało? Niestety, doba ma tylko 24h i nie dało się zrobić więcej. Nie chcę żebyście uwierzyli mi na słowo, ja Wam to jeszcze pokażę. Dzięki, że mogę na Was liczyć! Przepraszam, że na razie nie przynoszę Wam dumy..”

24 kwietnia 2018 | 16:25

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *