Piłka nożna

Mieszko - Obra 2-0
Mieszko - Nielba 2-0
Iskra - Mieszko 2-1

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

Pyra - MKK 82-73
ŁKS Youth - MKK 72-110
MKK - Ciech 59-77

Piłka ręczna

MKS - Galychanka 34-29
MKS - Piotrcovia 26-24
Start - MKS 28-29

Futsal

Orlik - KS 4-1
KS - Futsal 4-5
Futsal - KS 3-3

Duszyński: „Wolałem trzymać się z dala od żużla”

Wiele lat nie było go w Polsce. Gdy tylko wrócił, nie zapomniał o swojej ukochanej dyscyplinie i najpierw zaczął się pojawiać na trybunach przy Wrzesińskiej, a ostatnio nawet w parkingu. Podczas niedzielnego spotkania amatorskich reprezentacji Polski i Norwegii Paweł Duszyński pojawił się w boksie Adama Fajfera. Takiej okazji nie mogliśmy przepuścić i na szczęście udało nam się  porozmawiać z byłym zawodnikiem Startu

Hubert Maciejewski/SportoweGniezno.plWidząc Ciebie w parkingu ciśnie się na usta takie powiedzenie – „Ciągnie wilka do lasu”

Paweł Duszyński – No tak. Nie da się od tego sportu uciec, choć parę lat mnie przy nim nie było.

Nie było bo nie mogłeś, czy były jakieś inne powody?

Nie będę ukrywał. Celowo gdzieś chciałem się odsunąć od wszystkiego co dotyczy żużla, bo tak a nie inaczej zakończyłem swoją karierę i walczyłem z tym przez długi okres czasu. Wolałem trzymać się z boku i nie kusić losu.

Dlaczego? Ciągnęło Cię do ścigania, a nie byłeś pewny, że to jest to co powinieneś robić w życiu?

Coś w tym stylu. Miałem cały czas duży sentyment do speedwaya, ale wiedziałem, że to nie jest najlepsze dla mnie. Dlatego nie prowokowałem i byłem z daleka od wszystkiego.

Czyli zafundowałeś sobie swego rodzaju terapię odwykową, która miała Ciebie wyleczyć z pasji.

Dokładnie. W Anglii gdy mieszkałem, byłem dwa czy trzy razy na zawodach, ale dopiero jak wróciłem do Polski zacząłem regularniej pojawiać się na imprezach, tak jak chociażby dzisiaj.

Wyjechałeś z Polski zdaje się krótko po zakończeniu kariery

Mniej więcej. Przygodę z żużlem w Gnieźnie zakończyłem w 2004 roku. Do Anglii z kolei wyjechałem 12 lat temu tam i cały czas tam mieszkałem. Wahałem się, czy wracać do kraju, czy zostać tam na stałe, ale zadecydował sentyment do miejsca i ludzi i przyjechaliśmy z żoną z powrotem.

A jak z perspektywy czasu wspominasz lata spędzone na torze?

Były dobre chwile i bardzo ciężkie. Szczególnie ostatnie lata były trudne. Kontuzje i różne przygody, które nie powinny się zdarzyć miały miejsce, więc ten bilans jest jaki jest. To wszystko spowodowało, że powiedziałem „dość”

Żałujesz czasem, że Twoja kariera nie nabrała większego rozpędu?

Staram się nie myśleć o tym. Zostawiam to tak jak jest i nie doszukiwać się „co by było gdyby”. Życie pędzi do przodu i nie ma co żyć przeszłością.

Utrzymujesz kontakt z kimkolwiek z tamtych lat?

Czasami gdzieś się spotkamy, ale generalnie to nie. Wszyscy się porozjeżdżali i nie mamy jakiegoś bliskiego kontaktu.

A dziś na zawody jesteś przyjechałeś z powodu Adama Fajfera jak widzę.

Tak. Dał mi znać, że startuje w turnieju i zabrałem się z nim, aby mu troszeczkę pomóc w parkingu. Chciałem też popatrzeć na chłopaków jak się ścigają.

I trzeba przyznać, że było na co patrzeć. Adam bardzo ładnie sobie radził na torze.

Zdecydowanie. Widać, że niektórzy nie zapominają jak się kręci w lewo. Adam trzyma nie tylko formę fizyczną, ale i gaz, bo nie odpuszczał widziałem.

Śledziłeś na emigracji losy Startu? Pojawiasz się teraz na meczach ligowych?

Tak, starałem się. Były te lata tłuste i te chude. Ale bardzo fajnie, że teraz żużel w Gnieźnie idzie w dobrym kierunku. Byłem na kilku meczach i miło, gdy trybuny były tak szczelnie wypełnione, a chłopacy świetnie jechali. Oby tak dalej.

A czym w tej chwili się zajmujesz? Mieszkasz w Gnieźnie?

Żyje tutaj na miejscu, a pracuje w firmie Armon Bis (jedna z firm wspierająca Start – dop.aut.). Przy tej okazji pozdrawiam właściciela i chłopaków z firmy.

Dziękuję za rozmowę

13 lipca 2018 | 16:01

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *