Piłka nożna

Mieszko - Obra 2-0
Mieszko - Nielba 2-0
Iskra - Mieszko 2-1

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

Pyra - MKK 82-73
ŁKS Youth - MKK 72-110
MKK - Ciech 59-77

Piłka ręczna

MKS - Galychanka 34-29
MKS - Piotrcovia 26-24
Start - MKS 28-29

Futsal

Orlik - KS 4-1
KS - Futsal 4-5
Futsal - KS 3-3

Pavlic jak Rickardsson w Cardiff. Chorwat mówi, że Start mógłby jeździć w dziewięciu

Jurica Pavlic został bohaterem Car Gwarant Startu Gniezno, prowadząc go do zwycięstwa w starciu z rybnickim ROW-em. Chorwat zapisał przy swoim nazwisku 12+1 pkt., a w jednym z biegów zaliczył akcję meczu. Zachęcamy do przeczytania wywiadu z najlepszym zawodnikiem czerwono-czarnych w trakcie piątkowego meczu Nice 1. Ligi Żużlowej!

Mateusz Domański, SportoweGniezno.pl: Dobry występ w twoim wykonaniu. Nareszcie byłeś bardzo szybki. Dwa razy najszybsze czasy dnia – to chyba mówi samo za siebie.

Jurica Pavlic, zawodnik Car Gwarant Startu Gniezno: No chyba tak… Cały czas powtarzam: sprzęt, sprzęt, sprzęt. Widać, że ten sprzęt trochę idzie do przodu. Od razu ja się lepiej czuję. Cały czas się bawię żużlem. Podobał mi się ten jeden bieg, w którym pojechałem po płocie. Jestem zadowolony, bo idziemy do przodu.

Domyślam się, że chodzi tobie o tę akcję z pierwszego łuku, kiedy to Marcin Nowak pojechał bliżej krawężnika, a ty przy samej bandzie. Zaplanowaliście to w parku maszyn czy tak po prostu wyszło?

– To wyszło samo z siebie. Start mi nie wyszedł. Prawie wszyscy zostali przy krawężniku, to mówię no nic… pojadę jak kiedyś Tony Rickardsson w Cardiff. Spróbowałem i udało się! Motocykl był tak ustawiony, że albo wszystko, albo nic. Dzisiaj to działało. Starty były w porządku. Mnie się podoba to, że idziemy do przodu i że jest coraz lepiej.

Czy przed tym meczem dokonałeś jakichś gwałtownych zmian w sprzęcie, czy były tylko drobne poprawki?

– Dokonałem drobnych korekt. Wiadomo, że żużel jest prosty, ale czasami trzeba dużo zmieniać. Coś tam kombinowaliśmy i testowaliśmy z mechanikiem. Ważne, że to działa.

Chyba ważne jest też to, że nawet, kiedy przydarzy ci się słabszy występ, to menadżer przeważnie nie odstawia cię od składu, chociaż ma w zanadrzu Kima Nilssona czy Olivera Berntzona.

– No tak. Ciężko się na ten temat wypowiedzieć. Też byłem w ich sytuacji i nie jeździłem. Musiałem uszanować tę decyzję. Wiem, że nie miałem jakichś bardzo dobrych wyników, ale nigdy też nie zawiodłem. Ciężko mi coś o tym powiedzieć. Ja bym chciał, żeby oni jeździli. Moglibyśmy jeździć nawet w dziewięciu, ale żużel jest, jaki jest.

Wiemy, jak potoczył się ten mecz w ostatnich wyścigach. W czternastym biegu przegraliście 0:5, a później duży ciężar spoczął na twoich barkach. W piętnastym wyścigu wykonałeś plan minimum.

– Po tym czternastym biegu w boksach zrobiło się bardzo głośno. Ja się odciąłem od wszystkiego. Niepotrzebnie się denerwować. Skupiłem się na swoim biegu. Miałem dobry start. Widziałem, że Kacper rozpędza się po zewnętrznej. Lekko go przyblokowałem, ale zgodnie z duchem fair play, zostawiłem mu miejsca. Przez dwa czy trzy okrążenia próbowałem go gonić, ale nie chciałem ryzykować mocnym wejściem. Postanowiłem przekalkulować i przyjąć te dwa punkty. Dzięki Bogu, wyszło dobrze dla nas.

Chyba trudno wyciszyć się i wytrzymać presję, kiedy na stadionie jest tak gorąco i tonie on w gwizdach. W parku maszyn pewnie też było nerwowo…

– Tu muszę pochwalić firmę Mentalni Trening z Chorwacji, która zajmuje się tym, że nie odczuwam ciśnienia. Również mój mechanik mi pomaga. Przed biegiem mówi, że mam się nie przejmować tym, co się dzieje i jechać swoje. Jest też moja rodzina, która mnie wspiera. Ja się bawię żużlem i nie odczuwam presji w takich sytuacjach.

Po meczu wszyscy głośno skandowali twoje imię i nazwisko, a ty byłeś podrzucany przez kolegów z zespołu. To chyba wyjątkowo udane zwieńczenie tego arcytrudnego spotkania z rybniczanami, którzy mają ekstraligowe aspiracje.

– No tak. Na pewno jednak cały zespół na to pracował. Raz jednemu idzie lepiej, raz gorzej. Rywal był bardzo mocny. Najważniejsze, że dwa punkty zasłużenie zostają u nas. Każdy z nas dał z siebie sto procent. Próbowaliśmy wszystkiego. Jest wygrana i to cieszy.

Fot. Patrycja Sobiech

Kopiowanie wywiadu w całości lub części tylko za zgodą autora!

16 czerwca 2018 | 10:39

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *