Piłka nożna

Obra - Mieszko 0-3
Mieszko - .......
Mieszko - .......

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

MKK - Polonia 58-84
Polonia - MKK 89-68
Astoria - MKK 95-98

Piłka ręczna

MKS - Varsovia 39-27
MKS - Ruch 22-21
SPR - MKS 22-31

Futsal

KS - Bojano 3-3
Futbalo - KS 6-1
KS - Futsal 3-3

R. Wojciechowski: „To bardzo boli. W końcówce uciekły nam punkty” (wywiad)

Walczyli do samego końca, ale bez happy endu. W niedzielę Car Gwarant Start Gniezno przegrał w Gdańsku z miejscowym Zdunek Wybrzeżem 44:46 i wrócił do pierwszej stolicy Polski bez kolejnych punktów. Po tym spotkaniu porozmawialiśmy z Rafaelem Wojciechowskim, menadżerem czerwono-czarnych. Zachęcamy do lektury wywiadu!

Mateusz Domański, SportoweGniezno.pl: Ostatecznie przegraliście w Gdańsku zaledwie dwoma punktami. To chyba najgorsza z możliwych porażek, bo niby minimalna, ale nie ma za to ani jednego punktu do tabeli. 

Rafael Wojciechowski, menadżer Car Gwarant Startu Gniezno: To bardzo boli, bo praktycznie przez cały mecz albo prowadziliśmy, albo remisowaliśmy. W końcówce uciekły nam punkty na wykluczeniach – najpierw Maksymiliana Bogdanowicza, a później Adriana Gały. Sędzia podjął taką decyzję. On widzi lepiej i to jest ostateczny werdykt. Nie będę na ten temat dyskutował. Tych punktów jednak zabrakło, abyśmy mogli wywieźć z Gdańska zwycięstwo lub remis. Przede wszystkim zabrakło chyba punktów kapitana Mirka Jabłońskiego. Chyba za długo czekał ze zmianą motocykla, bo ten pierwszy w ogóle nie jechał. Gdybym wiedział, że taką postawę zaprezentuje w tym spotkaniu, to może postawiłbym na kogoś innego. Postawiłem jednak na Mirka. Liczę, że szybko się upora z tymi problemami, które miał dzisiaj i dojdzie do ładu ze sprzętem.

Dlaczego w Gdańsku zabrakło Eduarda Krcmara?

– Zabrakło Eduarda, bo to był najwyższy czas, by dać szansę Kimowi Nilssonowi. Postawiłem na zawodników, którzy byli wypoczęci przed tym spotkaniem, a więc na tych, którzy nie startowali w sobotę ani w piątek. Ostatni trening mieliśmy w czwartek. Chciałem, żeby zawodnicy przygotowali sprzęt i wypoczęli. Mieli być głodni jazdy, taka była polityka na ten mecz. Gdyby nie wspomniane wcześniej sytuacje, to wynik byłby zadowalający. Po udanym początku, gubiliśmy się z ustawieniami. Na torze było zdecydowanie mniej wody. Część zawodników szła z przełożeniami w górę, a część w dół. Nie potrafiliśmy znaleźć odpowiednich przełożeń, poza Adrianem, który znów był liderem zespołu. Pech w ostatnim wyścigu i sytuacja wygląda tak, jak wygląda. Wyjeżdżamy z Gdańska bez niczego. Na osłodę mamy tylko to, że gdańszczanie też nie zdobywają punktu bonusowego.

Nawiążę jeszcze do Mirosława Jabłońskiego. To już trzeci mecz na wyjeździe, który kapitan zespołu zawala. Czy to nie jest moment, w którym podczas następnego spotkania wyjazdowego powinien odpocząć?

– Dobrze dodane z tym spotkaniem wyjazdowym, bo w Gnieźnie ten zawodnik jeszcze nie zawiódł, ale na wyjeździe… Też umiem liczyć, też to obserwuję i wiem, że to jego trzeci wyjazdowy mecz, który jest kompletnie nieudany. Na pewno z nim porozmawiam. Wiem, że Mirek czyni pewne starania. Cały czas pracuje ze swoim parkiem maszyn. Wkrótce ma on się wzbogacić. Na pewno będziemy trenować i decyzje odnośnie do kolejnych meczów wyjazdowych podejmiemy troszeczkę później. Do tego jeszcze długa droga. Najprawdopodobniej spotkania wyjazdowe będziemy mieć dopiero w sierpniu, więc do tego czasu wszystko może się diametralnie zmienić. W tej chwili bardzo ważną misją będzie mecz z rybniczanami w Gnieźnie. Tu muszę postawić na optymalne zestawienie i zgrać zawodników tak, by wiedzieć, że w trakcie tego spotkania postawię na piątkę seniorów, która będzie doskonale dopasowana do naszego toru.

Pierwszy występ w tym sezonie ligi polskiej zaliczył Kim Nilsson. Zdobył dziewięć punktów. Niezła postawa, ale nierówna…

– To był przyzwoity debiut. Jechał spod czwartego numeru i przywiózł dziewięć punktów – to drugi wynik w naszej drużynie. Można powiedzieć, że faktycznie jechał trochę „w kratkę”, ale on pierwszy raz startował w Gdańsku. Od dawien dawna nie występował w Polsce. To inna presja. Wszystko na pewno się odbijało. Spełnił oczekiwania i na pewno jest cennym zawodnikiem naszej drużyny. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach będzie spisywał się podobnie albo jeszcze lepiej.

Będzie jakaś dodatkowa motywacja dla zawodników przed meczem z rybniczanami? Ten pojedynek może mieć piekielnie duże znaczenie w kontekście walki o play-offy.

– Zgadza się, ale każdy mecz ma znaczenie. W niedzielę też pojechaliśmy do Gdańska, by walczyć. Po nieszczęściu gospodarzy, jakie spotkało ich w biegu czwartym, otworzyła się przed nami duża szansa na wywiezienie punktów z tego terenu. Zaprzepaściliśmy ją w ostatnim wyścigu, ale taki jest sport. To jest jednocześnie jego piękno i nieprzewidywalność, która staje się dla nas też utrapieniem. Zdajemy sobie sprawę z tego, że mecze w Gnieźnie będą dla nas ważne i będziemy chcieli do nich przystąpić maksymalnie skoncentrowani i przygotowani. Pamiętajmy jednak, że mamy jeszcze wiele spotkań wyjazdowych, w których też będziemy walczyć i dobrze się do nich przygotowywać. Mamy siedmiu wyrównanych seniorów, z których muszę wybrać pięciu w optymalnej formie na dany mecz i tor. Najbliższy pojedynek czeka nas w Gnieźnie, więc muszę dobrać takie ustawienie, by w stu procentach się sprawdziło. Decyzję podejmę w poniedziałek lub wtorek. W środę nominowana piątka i dwaj juniorzy odbędą wspólny trening. Myślę, że odbędzie się on około 18, aby optymalnie przygotować się do spotkania z rybniczanami.

W pojedynku z gdańszczanami nieźle wypadli wasi juniorzy. W sumie zdobyli 8+1 pkt., a gdańszczanie zainkasowali 8 „oczek”. Całkiem udany występ.

– Zdecydowanie tak. Bardzo cieszę się z postawy Norberta Krakowiaka i Maksa Bogdanowicza i z tego, że wygrali 5:1 bieg juniorski na wyjeździe. Przyznam szczerze, że miałem dużą obawę przed tym wyścigiem. Wiedziałem, że startuje tutaj bardzo utalentowany Karol Żupiński, który podczas treningów radził sobie z o wiele bardziej doświadczonymi zawodnikami gospodarzy takimi jak Oskar Fajfer czy Michał Szczepaniak. W meczu zaprezentował się ładnie. Postawę naszych juniorów oceniam na plus.

Ostatnio rozmawiałem z Oliverem Berntzonem i mówił, że jest rozczarowany niektórymi decyzjami klubu. Domyślam się, że chodzi o brak częstszych powołań na mecze. Pojechał tylko w bardzo trudnym spotkaniu w Rybniku. Czy jest szansa, by ten zawodnik otrzymał kolejną okazję do występu w waszych barwach i zaprezentowania swoich umiejętności na tle mniej wymagającego rywala?

– Tak, jeżeli Oliverowi wystarczy cierpliwości. Zarówno on, jak i Kim startują w lidze szwedzkiej. Mają tych spotkań dosyć sporo, bo jeżdżą praktycznie dwa razy w tygodniu. To dla mnie jest ważne, bo wiem, że ci zawodnicy utrzymują pewien poziom sportowy. Są odpowiednio przygotowani do rozgrywek. Trudniej jest odsuwać zawodnika, który nie ma dodatkowych rozgrywek. Wiem, że wtedy może on bardzo szybko stracić formę. Same treningi nie pozwolą utrzymać odpowiedniego przygotowania meczowego. Będę chciał dać szansę Oliverowi na torze w Gnieźnie. Nie powiem, czy to będzie w najbliższym meczu, czy nie. Jesteśmy umówieni tak, że jeżeli starczy cierpliwości i nie będzie chciał iść na wypożyczenie, to na pewno otrzyma szansę występu w Gnieźnie.

Jurica Pavlic znów pojechał na średnim poziomie. Ponownie nie można powiedzieć, że rozczarował. To chyba taki typowy doparowy. 

– Faktycznie, takie punkty przywozi. Trzeba jednak powiedzieć, że jedzie spod trudnego numeru. Dwójka jest przez większość zawodników niechciana czy wręcz nie za bardzo lubiana. Mało kto się dobrze czuje z tym numerem. On nie narzeka. Robi ważne punkty dla zespołu. Ma dosyć wysoką średnią, bo bodajże trzecią w naszym zespole, więc swoją rolę spełnia.

12 czerwca 2018 | 14:45

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *