Piłka nożna

Mieszko - Polonia 0-3
KKS II - Mieszko 2-2
Mieszko - LKS 2-4

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

MKK - Polonia 58-84
Polonia - MKK 89-68
Astoria - MKK 95-98

Piłka ręczna

MKS - Varsovia 39-27
MKS - Ruch 22-21
SPR - MKS 22-31

Futsal

KS - Bojano 3-3
Futbalo - KS 6-1
KS - Futsal 3-3

Rafael Wojciechowski: „Jestem coraz bardziej skołowany”

Temat przygotowania nawierzchni na sobotnie spotkanie z Unią Tarnów całkowicie zdominował pomeczową dyskusję sympatyków czerwono-czarnych, jaka wytworzyła się na naszym facebookowym profilu. Polegliśmy przez paradoksalnie betonowy tor, który kiedyś był naszym atutem, czy jest to zwykła wymówka, bo byliśmy po prostu słabsi od Jaskółek? Odpowiedzi na to pytanie szukaliśmy już u Juricy Pavlica, a dziś przyszedł czas na menedżera Startu, Rafaela Wojciechowskiego. To na początek, więcej dowiecie się z wieczornego studia Pitbike Gniezno KXD #SGLive, które rozpocznie się na naszym Facebooku o 20.00

Hubert Maciejewski/SportoweGniezno.pl: Kibice po meczu wołali menedżera Startu, aby im wyjaśnił, co nie poszło w tym meczu. A dokładniej – co nie poszło z przygotowaniem tego toru. A może tak miało być?

Rafael Wojciechowski/Start Gniezno: Tor był taki jak na ostatnim treningu. No ale jeśli nie wszyscy na nim trenują, to taki mamy efekt. Może też pogoda dołożyła swoje, bo dziś był solidny upał, na pewno większy niż w tygodniu? Na pewno coś stało się z polami startowymi. Wydawało się, że będą dobrze namoczone, tak by było przyczepnie, a zrobiły się „piaskowe”. Pogoda je wysuszyła na wiór. Ale nie tłumaczmy się torem, bo Tarnów wiedział co zrobić i po 7. biegach mieliśmy remis. Doszliśmy gości i wydawało się, że kłopoty już są za nami.

I właśnie to chciałem powiedzieć. Zrobienie korekt u siebie powinno trwać szybko i skutecznie. W mojej teorii przynajmniej.

Trzeba było pilnować ustawień, zgadza się. Do tego doszła jeszcze lepsza dyspozycja dnia, wkradła się nerwowość od początku, bo być może właśnie podświadomie ten tor im nie leżał. Ale my jesteśmy zawodowcami przypominam i trzeba było tą presję wytrzymać. Za chwilę zaczynamy spotkanie wewnętrzne i myślę, że tą kwestię rozwiążemy szybko. Trzeba wyciągnąć wnioski, które zaczniemy od tego, że moim zdaniem w następnym meczu powinien już jechać Friderik. Przesiedział na ławie, ale w Bydgoszczy będę go potrzebował.

Powiedzmy raz jeszcze kibicom, którzy mieli prawo, aby się „zagotować” i nie było to spowodowane pogodą. Kto i po co funduje zawodnikom i sympatykom na trybunach „pustynną burzę”, której według przedsezonowych wypowiedzi miało nie być?

Spróbuję wyjaśnić jak to wygląda z mojej perspektywy. Ten tor leżał długo. Od jesieni ubiegłego roku nie było na nim żadnych zawodów i na pewno wypłukało z niego glinkę. Nie jeździliśmy, ani nie trenowaliśmy do lipca, więc nie było też okazji, żeby przetestować go w tym roku w różnych wariantach. Wiadomo, że w kwietniu, maju, a nawet w czerwcu łatwiej go przygotować, gdy nie ma takiego słońca, można go intensywniej nawadniać, choć powodów można doszukiwać się też innych. Dlaczego zawodnicy jak Lahti, czy Berntzon mogą jechać dobrze, praktycznie nie trenując tutaj? Przyznaję, że jestem coraz bardziej skołowany tym wszystkim, bo im dalej w las, tym więcej widzę drzew. Żużel stał się totalnie nieprzewidywalny i bardzo detaliczny, że przyczyny każdy musi szukać w sobie. 

Ale czy wy jako kierownictwo też się bijecie w pierś?

Tak, absolutnie. Każdy z nas musi to zrobić i powiedzieć głośno, jakie błędy popełnił. Tak naprawdę nie zawiódł mnie w tym meczu ten, od którego najmniej oczekiwałem i pojechał ponad swoje możliwości. To był Marcel Studziński. A wśród pozostałych każdy miał słabe momenty i nie ustrzegł się błędu. Więc każdy musi pomyśleć, co robić, by było lepiej. A z torem też dojdziemy do ładu. Mamy teraz dłuższą przerwę u siebie i spotkamy się z toromistrzem, podyskutujemy, co zrobić, aby to się więcej nie powtórzyło. 

Przed rokiem też to przerabialiśmy, więc może nam zimny prysznic służy w dłuższej perspektywie?

Teraz to jest nie pierwszy, a drugi domowy mecz, więc może wyciągniemy jakieś fajne wnioski i nie będziemy zaskoczeni już więcej przez takie czynniki. Ale już na poważnie to przyznajmy, że tarnowianie byli lepsi i tyle. Jeżdżą na podobnym torze, trafili z ustawieniami, miała lepszy dzień i zasłużenie wygrała.

Dziękuję za rozmowę

03 sierpnia 2020 | 15:31

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *