Piłka nożna

Mieszko - Obra 2-0
Mieszko - Nielba 2-0
Iskra - Mieszko 2-1

Żużel

Polonia - Start 49-41
Start - Polonia 36-54
Start - Wilki 29-61

Koszykówka

Pyra - MKK 82-73
ŁKS Youth - MKK 72-110
MKK - Ciech 59-77

Piłka ręczna

MKS - Galychanka 34-29
MKS - Piotrcovia 26-24
Start - MKS 28-29

Futsal

Orlik - KS 4-1
KS - Futsal 4-5
Futsal - KS 3-3

Wojciechowski: „Dostaliśmy lekcję pokory”

Jest jeden wyraźny lider i … potencjał na przyszłe sukcesy. To wniosek z inauguracyjnego spotkania Startu w Toruniu, które Anioły pewnie wygrały 55-35. Menedżer gnieźnian już wie, kto nad czym on i zespół mają pracować.

Start miał „przebłyski” i momenty, w których kilkudziesięcioosobowej grupie fanów z Gniezna serce zabiło mocniej. Dobry początek i ciekawa końcówka to była jednak za mało na faworyta całych zmagań. Menedżer Startu, Rafael Wojciechowski w rozmowie z nami tuż po meczu stwierdził, że wie dużo więcej niż jeszcze 48h wcześniej. Czy ktoś go zaskoczył, lub zawiódł? – Można powiedzieć, że mieliśmy taką huśtawkę nastrojów. Obiecujący był pierwszy bieg, a później było tylko gorzej. Były biegi i pojedyncze występy, które napawały optymizmem, ale dostaliśmy lekcję pokory i musimy to zaakceptować. Mamy nad czym myśleć. Wiedzieliśy, że starty będą decydujące, bo wymieniono tam nawierzchnię. Jest dużo kamyczków, nowego granulatu, więc szpryca była ciężka, a nawet bolesna, a samo wyprzedzanie nie było łatwe. Paradoksalnie start był bardzo podobny do tego, który mamy w Gnieźnie, ale już dystans różnił się znacznie. Końcówka zawodów była fajna, bo połapaliśmy się w ustawieniach. Gała w swoim ostatnim biegu pojechał świecie, nawet Damian Stalkowski był dużo mocniejszym punktem. Szkoda, że nie dorzuciliśmy kilku punktów więcej, bo wyglądałoby to dużo lepiej.

Formą błysnął Szwed Oliver Berntzon (12+1), który wyglądał tak, jakby w ogóle nie schodził podczas zimy z motocykla. Był najpewniejszym punktem w talii menedżera Startu. – Na dziś mamy w świetnej formie tylko „Olliego” i ta dyspozycja mnie bardzo zadowala. Poprawił starty, bo przecież nigdy nie był dobry w tym elemencie i świetnie odczytał ustawienia. Są też jaśniejsze punkty u innych, ale to były raczej przebłyski. Oni muszą swoją dyspozycję ustabilizować przed kolejnymi meczami i wiemy już nad czym musimy popracować. Chcemy być już w następnym meczu dużo bardziej wyrównaną ekipą.

W biegach nominowanych, co mbyło pewnie zaskoczeniem przed meczem, nie zobaczyliśmy Timo Lahtiego, za to aż trzykrotnie pojawił się pod taśmą Frederik Jakobsen. Jak mówi sternik Startu, chciał dać każdemu tyle samo szans. – Chciałem mieć przegląd wszystkich zawodników. Mecz już był przegrany, prócz Oliviera nikt specjalnie się nie wyróżnił, więc każdy dostał tyle samo szans. Mam dzięki temu szerszy obraz drużyny, wiem kto jest najmocniejszym ogniwem, kto słabszym. Analizę przeprowadzimy i do meczu z Ostrowem odrobimy solidnie lekcję. 

Do meczu „trzy grosze” dorzucił też… kamerzysta stacji Canal+, który przyblokował w jednym z biegów taśmę startową, na czym stracił Tobiasz Musielak. Sytuacja wywołała sporo kontrowersji i jak dodaje Wojciechowski, nie widział jeszcze czegoś takiego. – Nie widziałem czegoś takiego jeszcze. Jest to przykre, ale czasem nieprzewidziane sytuacje się zdarzają. Sędzia miał chyba spory ból głowy, ale ostatecznie biegu nie powtórzył (Start wygrał go 5-1 – dop.aut.)

11 lipca 2020 | 21:13

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *