Dziś zapowiadana druga część wywiadu z Tomaszem Adamskim, członkiem zarządu Startu Gniezno. Kto przeoczył, pierwszą część może znaleźć ją TUTAJ
Hubert Maciejewski/SportoweGniezno: Wspomnieliśmy wcześniej o sponsorach i problemach ze ściąganiem zapisanych kwot w umowach. A jak wygląda aktualnie grono firm wspierających? Kiedyś pamiętam podmiotów było kilkadziesiąt, płacących mniejsze i większe sumy. Czy dziś jest podobnie?
Tomasz Adamski/Start: Dziś też jest ich wiele, ale głównie są to mniejsze podmioty. Nie są to jednak te sumy, które masz na myśli. Firmy nie są już takie skore do wykładania ogromnych kwot, a przecież mamy inne okoliczności. Wszystko poszło niesamowicie do góry, a niewielu jest takich, którzy to rozumieją jak drogi jest żużel. Dziś nasz budżet sponsorski jest niższy o około 20-30% od tego, jaki był kilka lat temu.
Kłód pod nogami macie co najmniej kilka. Trudna sytuacja na rynku to jedno, ale przede wszystkim nie macie żadnego argumentu w postaci sukcesów. Na obecną chwilę chyba mało kto już wierzy w zapowiedzi czegoś większego
To są właśnie te kwestie, które łatwo jest zdefiniować. Rozmowy są trudne, ciężko nam przekonać głównie podmioty spoza powiatu gnieźnieńskiego, bo nie mamy właśnie tych argumentów. Kiedyś była obecna telewizja, ale to jest akurat taki miecz obosieczny, bo kiedy się pojawia, zdecydowanie spadają wpływy z dnia meczowego. Szacujemy że 1/4 kibiców nam ucieka, a czasem więcej, ale z drugiej strony jest to spory atut w rozmowach ze sponsorami. Jak więc widać, nie jest to komfortowa dla nas sytuacja
Co teraz? Co będzie się działo w klubie w najbliższych dniach i tygodniach, bo wiemy, że październik jest gorącym miesiącem w kalendarzu żużlowych włodarzy
Tak jest. Ten miesiąc będzie miesiącem sporych zmian organizacyjnych na wszystkich płaszczyznach. Zmierzamy w złym kierunku i musimy coś zrobić. Żużel jest strasznie dziwnym sportem, gdzie wydaje się wirtualne sumy i tak robi każdy. My naprawdę zaciągnęliśmy pasa w tym roku, ale w przyszłym roku trzeba zrobić to drastycznie jeśli żużel w Gnieźnie ma przetrwać
Jaki jest zatem cel?
Prosty. Zredukować deficyt o połowę, aby nie mieć już tego wielkiego „ogona” po każdym sezonie
Chcecie jechać juniorami?
Nie. Można zbudować skład dużo tańszy, gwarantujący walkę i emocje na pewno u siebie
A co ze wspomnianymi zmianami? Nie trzeba wnikliwie studiować emocji kibiców, bo wystarczy zerknąć na jakikolwiek wpis w mediach społecznościowych, żeby przekonać się, że nastroje są fatalne, a chcą oni jednego – rezygnacji
Więc potwierdzam. W każdej strukturze zmieni się wiele. Musimy ten klub solidnie przewietrzyć organizacyjnie i osobowo
Ale z czego tu „wietrzyć”, skoro klub składa się raptem z 3-4 osób, które pracują w nim. Wszyscy macie zamiar złożyć dymisję?
Jest za wcześnie, by składać takie deklaracje. Myślę, że za kilka-kilkanaście dni pójdzie stosowny komunikat. Chodzi przede wszystkim o to, by znaleźć osoby kompetentne, które coś tutaj wniosą. My nie możemy od tak zniknąć, bo mamy zobowiązania względem choćby zawodników. Prowadzimy rozmowy, jeśli zakończą się one pozytywnie, powiemy o zmianach. Chcę, abyśmy w tym miesiącu ten temat domknęli i wyszli z konkretnym przekazem do wszystkich
Nie jesteś w żużlu od „wczoraj”. Byłeś kibicem, sponsorem, teraz jesteś jednym i drugim, a dodatkowo osobą, która musi gasić „pożary”. Co wyniosłeś dotychczas z tej lekcji i tego miejsca?
Przede wszystkim ocena tego co się tutaj dzieje w klubie z perspektywy kibica, a tego co się dzieje w klubie, to dwie skrajne historie. Ja też naiwnie myślałem, że to jest prostsze, że do sukcesu wcale nie jest tak daleko. Samo przygotowanie dnia meczowego trwa bardzo długo, a wszystko trwa dwie godziny. Czy żałuję? Chyba nie, chociaż z perspektywy rodziny nie wygląda to najlepiej. Te problemy często przenosi się na grunt domowy i to już nie jest dobre. Także porażki inaczej się znosi organizując ten sport. Ja przede wszystkim wyciągam wnioski i wszedłbym jeszcze raz w to samo, bo żużel jest ciekawym sportem, ale na pewno z innym nastawieniem
Jeśli zakładając znajdzie się ktoś chętny na wasze miejsce, twoja osoba znika z horyzontu? Masz już dość?
Ja przede wszystkim czuję dużą odpowiedzialność za to co mamy obecnie, więc na pewno nie zniknę z dnia na dzień. Zobaczymy co się wydarzy i jaką będę pełnił rolę w przyszłości
Ostatnie pytanie spinające nasz wywiad. Co możemy na koniec powiedzieć tym wielu kibicom, którzy w was wierzą. Są oczywiście tacy, którzy już w nic nie wierzą i też mają do tego prawo. Będzie żużel w naszym mieście?
Myślę, że tak. Nie jest łatwo, ale obiecuję, że zrobimy wszystko co możemy, żeby wyprowadzić klub na prostą. Jest wiele osób, którym zależy, ale już niestety mało tych, które chcą brać odpowiedzialność o zaangażować się w funkcjonowanie tego miejsca. Każdy widzi jaka jest cienka granica między sukcesem a porażką i nikt nie chce firmować szczególnie tej drugiej. Ja wierzę, że będzie dobrze i proszę, abyście wy w nas wierzyli. Bez wiary i kibiców na trybunach, możemy zapomnieć o tym sporcie w Gnieźnie.
Procentowo ile dajesz szans na pozytywne efekty rozmów i wyjazd w 2027 roku na tor?
80-90%. O składzie, bo to na pewno bardzo interesuje kibiców nie bedziemy teraz mówić, ale mamy już na stole ciekawe oferty i zrobimy wszystko, by stworzyć fajny zespół
Dziękuję za tak obszerny wywiad i w imieniu kibiców, trzymam kciuki












0 komentarzy